
Msza Rezurekcyjna w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego
Wczesny poranek w niedzielę 5 kwietnia głośno rozbrzmiał śpiewem pieśni wielkanocnych i biciem dzwonów. W podniosłym i radosnym nastroju rozpoczęliśmy świętowanie największego święta chrześcijan – Zmartwychwstania Pańskiego.
Zgodnie z wielowiekową tradycją obchody wielkanocnego poranka zainaugurowała procesja rezurekcyjna z Chrystusem ukrytym w monstrancji, z figurą Pana Jezusa Zmartwychwstałego, chorągwią, paschałem i krzyżem na czele. Wierni, wraz z kapłanami, służbą liturgiczną i druhami OSP trzykrotnie okrążyli świątynię. Triumfalny śpiew pieśni „Wesoły nam dzień dziś nastał” niósł się daleko i był symbolicznym i dosłownym ogłoszeniem światu, że Chrystus prawdziwie pokonał śmierć.
Uroczystej Eucharystii, która rozpoczęła się po procesji, przewodniczył ks. proboszcz Andrzej Szkoła, w koncelebrze z ks. Wojciechem Januszem.
Po radosnym wyśpiewaniu „Alleluja” i wysłuchaniu Ewangelii wg św. Jana (J 20, 1-9), słowa homilii do zgromadzonych w świątyni parafian skierował ks. proboszcz Andrzej. W swoim kazaniu pochylił się nad samą istotą cudu Zmartwychwstania, przypominając, że pusty grób jest absolutnym fundamentem chrześcijaństwa. Ks. Andrzej podkreślał szczególnie mocno, czym jest dla nas wiara w Zmartwychwstałego – że nie jest to jedynie historyczna pamiątka, lecz żywa i pulsująca nadzieja, która powinna przemieniać naszą codzienność, nadając sens każdemu wysiłkowi i cierpieniu. Wierzyć w Zmartwychwstanie, to pozwolić, by światło tego poranka rozpraszało mroki w naszym własnym życiu.
W tę piękną i przepełnioną nadzieją atmosferę wielkanocnej odnowy trafnie wpisują się słowa poety, ks. Jana Twardowskiego, który w niezwykle prosty, ale głęboki sposób ujął tajemnicę zrozumienia wielkanocnego poranka:
Zacznij od Zmartwychwstania
od pustego grobu
od Matki Boskiej Radosnej
wtedy nawet krzyż ucieszy
jak perkoz dwuczuby na wiosnę (…)
zacznij od pustego grobu
od słońca
ewangelie czyta się jak hebrajskie litery
od końca.(fragm. wiersza „Od końca” ks. J. Twardowski)
Żeby zrozumieć cud Zmartwychwstania, zacznij od pustego grobu, czyli naucz się patrzeć. Pisze Jan Ewangelista: „Wtedy wszedł do wnętrza grobu także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.” (J 20, 8).
Żeby zrozumieć cud Zmartwychwstania, trzeba umieć patrzeć. Żeby patrzeć, trzeba się zatrzymać, wejść do środka, zaangażować się, dać się wciągnąć. Grób w sumie nie był pusty. Leżały tam płótna, znaki obecności Nieobecnego. Zmartwychwstały Chrystus zostawiał i zostawia znaki, można je zauważyć… również dziś. Takie wyraźne tętno Zmartwychwstania najpierw można poczuć w Eucharystii, jeśli nie traktuje się jej jedynie jako nudny obowiązek. Dalej, daje o sobie znać w spotkaniu z drugim człowiekiem, gdy się uśmiechamy do siebie i dzielimy życzliwością. O obecności tego cudu w życiu świadczy też rosnący wskaźnik nadziei, że będzie dobrze, chociaż czasem jest źle, że nie zginiemy, chociaż ciągle coś doskwiera i czegoś brak. Można też bardziej poczuć puls bijący od cudu Zmartwychwstania, gdy coraz rzadziej mówimy „ja – mnie,” a częściej „Ty – Tobie”.
Radosnego ALLELUJA!









































