Aktualności,  Artykuły,  Wydarzenia

TARCZA SERCA JEZUSOWEGO – JAK ŻYĆ PO PRZYJĘCIU TARCZY?

Od znaku do życia Sercem Jezusa

SŁOWO BOŻE

„Wytrwajcie w miłości mojej.”

(J 15,9)

 MYŚL ODCINKA

Najważniejsze nie jest to, że noszę Tarczę Serca Jezusa. Najważniejsze jest to, czy każdego dnia uczę się żyć według Jego Serca.

WPROWADZENIE

Przyjąłeś Tarczę.

Może podczas Mszy Świętej. Może po rekolekcjach albo po osobistym akcie zawierzenia.

Kapłan pobłogosławił znak. Założyłeś go na szyję.

Przez pierwsze dni często brałeś go do ręki. Patrzyłeś na Serce Jezusa, wracałeś pamięcią do chwili zawierzenia i do słów, które wtedy wypowiedziałeś.

To było nowe. Ważne. Może nawet bardzo poruszające.

A potem przyszła codzienność.

Praca, obowiązki, zmęczenie. Rachunki. Choroba. Nieporozumienia. Trudne relacje. Grzech. Zwyczajne życie, które nie pyta, czy jesteśmy właśnie po rekolekcjach.

I chyba właśnie tutaj zaczyna się najważniejsza część historii Tarczy.

Nie w chwili jej przyjęcia.

Później.

W życiu po przyjęciu Tarczy.

Bo chrześcijaństwo nie polega na kolekcjonowaniu religijnych znaków. Chodzi o coś znacznie głębszego — o przemianę życia.

Tarcza ma mi przypominać, do Kogo należę.

Ale z czasem pojawia się jeszcze ważniejsze pytanie:

Czy moje życie pokazuje, do Kogo należę?

 1. NIE CHODZI O TO, ABY PATRZEĆ NA TARCZĘ

Chodzi o to, żeby Tarcza pomagała ci patrzeć na Jezusa.

To zasadnicza różnica.

Papież Franciszek w Dilexit nos przypomina, że znak Serca prowadzi do osobistego spotkania z Chrystusem. Duchowość Serca Jezusowego nie kończy się na prywatnej pobożności. Łączy bliskość z Jezusem z miłością, która później wychodzi ku drugiemu człowiekowi.

Jeśli Tarcza zatrzyma się tylko na szyi, czegoś zabraknie.

Powinna zejść głębiej.

Do serca. Do sumienia. Do decyzji.

Do sposobu, w jaki mówisz o innych, przebaczasz, reagujesz na krzywdę, traktujesz słabszego człowieka i zachowujesz się wtedy, kiedy nikt cię nie widzi.

Dlatego po pewnym czasie pytanie: „Czy mam Tarczę?” przestaje być najważniejsze.

Ważniejsze staje się inne:

Czy Serce Jezusa coraz bardziej widać w moim życiu?

2. CODZIENNY AKT ZAWIERZENIA

Nie musisz każdego ranka odmawiać długiej modlitwy.

Czasem wystarczy kilka prostych słów:

Jezu, należę do Ciebie.

Prowadź dzisiaj moje myśli, słowa i decyzje.

Albo po prostu:

Najświętsze Serce Jezusa, Tobie zawierzam ten dzień.

Kilka sekund.

A jednak taki moment może zupełnie inaczej ustawić początek dnia.

Nie zaczynasz tylko od pytania:

„Co muszę dzisiaj zrobić?”

Pytasz również:

„Z Kim chcę przeżyć ten dzień?”

Możesz wtedy dotknąć Tarczy.

Nie dlatego, że sam dotyk ma jakąś szczególną moc. Chodzi o coś prostszego — żeby serce przypomniało sobie decyzję, którą kiedyś podjęło:

Należę do Jezusa.

 3. SŁOWO BOŻE — UCZYĆ SIĘ JEGO SERCA

Jeśli chcę żyć według Serca Jezusa, muszę Go poznawać.

A jednym z najpewniejszych miejsc spotkania z Nim pozostaje Ewangelia.

Nie wystarczy znać wizerunek Serca Jezusowego. Trzeba zobaczyć, jakie naprawdę jest Serce Jezusa.

Jak patrzył na ludzi?

Przy kim się zatrzymywał?

Komu przebaczał?

Kogo bronił?

Jak rozmawiał z człowiekiem uwikłanym w grzech?

Jak odnosił się do ubogich i odrzuconych?

Jak zachowywał się wobec tych, którzy byli Mu przeciwni?

Jak modlił się do Ojca?

Dlatego po przyjęciu Tarczy możesz wprowadzić bardzo prostą praktykę:

każdego dnia kilka zdań Ewangelii.

Nie musisz czytać kilku rozdziałów.

Czasem pięć zdań wystarczy.

Potem zatrzymaj się przy jednym pytaniu:

Co dzisiaj odkrywam o Sercu Jezusa?

I dopiero później zapytaj:

Jak mogę tym żyć?

Wtedy Tarcza i Ewangelia zaczynają prowadzić cię w tę samą stronę.

4. EUCHARYSTIA — NIE TYLKO ZNAK SERCA, ALE JEZUS

Możemy nosić przy sobie obraz Serca Jezusowego.

W Eucharystii otrzymujemy jednak samego Chrystusa.

I o tym nie wolno zapomnieć.

Duchowość Najświętszego Serca nie może zatrzymać się na medaliku, obrazie czy Tarczy. Wszystkie te znaki mają prowadzić dalej — do żywej relacji z Jezusem.

Szczególnie w Eucharystii.

Dlatego po przyjęciu Tarczy warto od czasu do czasu zapytać siebie: Czy Eucharystia staje się dla mnie ważniejsza?

Nie chodzi tylko o niedzielną obecność wynikającą z obowiązku.

Chodzi o spotkanie.

Przychodzę do Jezusa.

Słucham Jego słowa.

Przynoszę Mu to, czym żyję.

Składam na ołtarzu siebie — z tym, co piękne, i z tym, czego sam w sobie nie rozumiem.

A później przyjmuję Go w Komunii Świętej.

Możesz wtedy powiedzieć: Jezu, noszę znak Twojego Serca, ale teraz Ty sam przychodzisz do mojego serca.

Tarcza pozostaje znakiem.

Eucharystia jest spotkaniem z żywym Chrystusem.

 5. SPOWIEDŹ — WRACAĆ, KIEDY ODEJDĘ

Przyjęcie Tarczy nie sprawia, że nagle przestajemy grzeszyć.

Nadal jesteśmy słabi.

Czasem podejmujemy złe decyzje.

Ranimy innych.

Odchodzimy od tego, co wcześniej wybraliśmy.

Duchowość Serca Jezusa nie mówi jednak: „Skoro upadłeś, wszystko stracone.”

Mówi raczej: Wracaj.

Nie chowaj się przed Bogiem.

Nie czekaj, aż sam siebie naprawisz i dopiero wtedy będziesz „godny” do Niego przyjść.

Nie pozwól, żeby wstyd zatrzymał cię daleko od domu.

Dlatego spowiedź nie jest porażką człowieka, który zawierzył się Sercu Jezusa.

Może być jednym z najpiękniejszych owoców tego zawierzenia.

Bo wtedy człowiek mówi: „Jezu, upadłem. Ale nadal wiem, gdzie jest mój dom.”

Tarcza noszona przy sercu może ci w takich chwilach przypomnieć: Nie uciekaj. Wróć.

 6. PIERWSZE PIĄTKI

Duchowość Najświętszego Serca Jezusa od wieków łączy się z praktyką pierwszych piątków miesiąca.

Kościół przypomina jednak, żeby nie sprowadzać tej praktyki do mechanicznego „odprawienia” kolejnego nabożeństwa.

Nie chodzi przecież o zaliczanie.

Chodzi o relację.

Pierwszy piątek może być dla człowieka noszącego Tarczę dniem, w którym na chwilę zwalnia i pyta: Co dzieje się z moim sercem?

Czy pamiętam jeszcze, do Kogo należę?

Czy coś oddaliło mnie od Jezusa?

Czy potrzebuję pojednania?

Czy jest coś, za co chciałbym wynagrodzić?

Czy moja relacja z Jezusem naprawdę żyje?

Pierwszy piątek nie musi być kolejnym punktem w kalendarzu.

Może być czymś znacznie prostszym i głębszym: comiesięcznym powrotem do Serca.

 7. ADORACJA — PO PROSTU ZOSTAĆ

Można bardzo dużo mówić o Sercu Jezusa.

Czasem jednak bardziej potrzeba ciszy niż kolejnych słów.

Usiąść przed Najświętszym Sakramentem.

Nie mieć przygotowanego rozważania.

Nie próbować koniecznie czegoś przeżyć.

Nie szukać pięknych słów.

Po prostu być.

Możesz położyć dłoń na Tarczy i powiedzieć: „Jezu, jestem.”

A potem już niczego nie dodawać.

Zostać.

Może właśnie wtedy odkryjesz, że zawierzenie nie zawsze oznacza silne emocje i duchowe przeżycia.

Czasem zawierzenie wygląda zupełnie zwyczajnie: Przychodzę.

Siadam.

Zostaję.

Także wtedy, kiedy niczego szczególnego nie czuję.

Właśnie taka wierność sprawia, że serce bardzo dojrzewa.

 8. WYNAGRODZENIE — MIŁOŚĆ ODPOWIADA NA MIŁOŚĆ

W duchowości Najświętszego Serca Jezusa ważne miejsce zajmuje wynagrodzenie.

Łatwo jednak zrozumieć je niewłaściwie.

Nie chodzi o to, jakby Bóg potrzebował od nas jakiegoś „emocjonalnego zadośćuczynienia” albo jakbyśmy poprzez cierpienie mieli zasłużyć na Jego miłość.

Jego miłość jest pierwsza.

Wynagrodzenie rodzi się z odpowiedzi serca.

Widzę miłość Chrystusa, która bywa odrzucana, i mówię:

„Jezu, ja chcę odpowiedzieć Ci miłością.”

Tą odpowiedzią może być modlitwa.

Komunia Święta.

Adoracja.

Przebaczenie komuś.

Dobry czyn, którego nikt nie zobaczy.

Ofiarowanie Jezusowi trudności.

Albo świadoma decyzja, że nie chcę wracać do grzechu, który oddala mnie od Niego.

Nie: „Muszę cierpieć, żeby Bóg mnie kochał.”

Ale: „Skoro Ty tak bardzo mnie kochasz, chcę odpowiadać miłością.”

 9. „PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE” — NIECH JEZUS KRÓLUJE W DECYZJACH

Na naszej Tarczy znajdują się słowa: „PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE”.

To nie jest tylko ozdobny napis.

To może stać się programem życia.

Bo jeśli naprawdę proszę: „Przyjdź Królestwo Twoje”,

to prędzej czy później muszę zapytać: Czy Jezus może wejść także w moje decyzje finansowe?

W moją pracę?

W moją seksualność?

W sposób, w jaki korzystam z internetu?

W moje relacje rodzinne?

W język, którym mówię o innych?

W konflikt z człowiekiem, którego nie lubię?

W moje plany?

W lęk przed przyszłością?

Królestwo Jezusa zaczyna się tam, gdzie człowiek przestaje mówić tylko: „Jezu, bądź blisko.”

I zaczyna mówić: „Jezu, prowadź.”

To właśnie jest zawierzenie.

10. RELACJE — NAJTRUDNIEJSZY TEST TARCZY

Samemu łatwo być pobożnym.

Znacznie trudniej kochać człowieka, który stoi obok.

Dlatego jednym z najważniejszych sprawdzianów życia po przyjęciu Tarczy są nasze relacje.

Możesz codziennie brać Tarczę do ręki.

Ale jeśli poniżasz innych, coś się nie zgadza.

Możesz często modlić się do Serca Jezusowego.

Ale jeśli nigdy nie potrafisz powiedzieć „przepraszam”, duchowość może zatrzymać się na słowach.

Możesz nosić pobłogosławiony znak.

Ale jeśli świadomie karmisz w sobie nienawiść, trzeba znowu otworzyć Ewangelię.

Jezus mówi: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15,12).

To jest prawdziwa szkoła Serca.

Miłość nie zawsze oznacza zgodę.

Nie oznacza pozwalania komuś na krzywdzenie ciebie.

Nie każe rezygnować z potrzebnych granic.

Czasem właśnie miłość wymaga powiedzenia stanowczego „nie”.

Ale jest jedna granica, której nie warto przekraczać:

nie pozwolić, żeby cudze zło nauczyło mnie zła.

To jedna z najtrudniejszych lekcji Serca Jezusa.

 11. MIŁOŚĆ MUSI WYJŚĆ DALEJ

Papież Franciszek mocno przypomina, że duchowość Serca Jezusa nie może zamknąć człowieka w jego prywatnym świecie.

Miłość otrzymana od Chrystusa chce płynąć dalej.

Jeśli naprawdę czegoś przy Nim doświadczyłem, prędzej czy później zacznie to dotykać również moich relacji.

Jeśli doświadczyłem przebaczenia — sam zaczynam uczyć się przebaczać.

Jeśli Jezus okazał mi miłosierdzie — łatwiej zobaczyć słabość drugiego człowieka.

Jeśli On mnie wysłuchał — może nauczę się słuchać.

Jeśli Jego Serce przyjęło mnie takim, jakim byłem, nie muszę już tak łatwo odrzucać człowieka tylko dlatego, że jest słaby, trudny albo inny ode mnie.

I właśnie wtedy dzieje się coś bardzo ważnego.

Tarcza przestaje być jedynie znakiem, który noszę.

Zaczyna przypominać o tym, kim chcę się stawać.

 12. PROSTY RYTM ŻYCIA PO PRZYJĘCIU TARCZY

Nie potrzebujesz dwudziestu nowych praktyk.

Lepiej wybrać kilka prostych i pozostać im wiernym.

 RANO

Dotknij Tarczy i powiedz: Jezu, należę do Ciebie. Prowadź mnie dzisiaj.

 W CIĄGU DNIA

Przeczytaj choć kilka zdań Ewangelii.

Nie po to, żeby „zaliczyć czytanie”.

Zatrzymaj się przy jednym zdaniu, które zostanie z tobą na ten dzień.

 W TRUDNEJ CHWILI

Kiedy przychodzi stres, konflikt, lęk albo pokusa, przypomnij sobie: Serce Jezusa jest ze mną. Nie muszę przechodzić przez to sam.

 WIECZOREM

Zatrzymaj się na chwilę i zapytaj: Czy dzisiaj żyłem według Serca Jezusa?

Nie pytaj wyłącznie: „Co zrobiłem źle?”

Zapytaj także: „Gdzie dzisiaj udało mi się kochać?”

Może właśnie w drobnym geście.

W milczeniu zamiast ostrego słowa.

W cierpliwości.

W telefonie do samotnej osoby.

W przebaczeniu.

W uczciwie wykonanej pracy.

 RAZ W MIESIĄCU

Pierwszy piątek albo inny wybrany dzień potraktuj jako głębszy powrót do Jezusa.

Spowiedź — jeśli jej potrzebujesz.

Eucharystia.

Chwila adoracji.

Odnowienie zawierzenia.

Nie potrzeba wiele.

Ważne, żeby znak, który nosisz, nie stał się czymś obojętnym i martwym.

 ZATRZYMAJ SIĘ

Weź dzisiaj Tarczę do ręki.

Jeśli nosisz ją już od jakiegoś czasu, spróbuj wrócić pamięcią do dnia, kiedy ją przyjąłeś.

Co wtedy czułeś?

Z czym przyszedłeś do Jezusa?

Co chciałeś Mu powiedzieć?

Czego pragnąłeś?

Czy coś z tamtych pragnień zgasło?

A może przeciwnie — coś przez ten czas stało się głębsze, prawdziwsze, bardziej twoje?

I teraz zadaj sobie jedno pytanie: Gdyby ktoś nie widział Tarczy na mojej szyi, po czym mógłby poznać, że próbuję należeć do Serca Jezusa?

Po mojej cierpliwości?

Po sposobie, w jaki mówię o innych?

Po zdolności przebaczenia?

Po pokoju, który wnoszę?

Po wierności?

Po modlitwie?

Po tym, jak traktuję słabszych?

Po tym, jaki jestem wtedy, gdy nikt mnie nie widzi?

Nie chodzi o oskarżanie siebie.

Nie chodzi o sprawdzian, który trzeba zdać.

Chodzi o kierunek.

O to, żeby od czasu do czasu zobaczyć, dokąd naprawdę prowadzi moje życie.

A potem możesz powiedzieć Jezusowi bardzo prosto:

Jezu, nie chcę tylko nosić znaku Twojego Serca.

Chcę coraz bardziej żyć Twoim Sercem.

MODLITWA

Jezu cichy i pokornego Serca, dziękuję Ci za znak Twojego Serca, który mogę nosić.

Nie pozwól mi jednak zatrzymać się na znaku.

Niech przypomina mi każdego dnia, że należę do Ciebie.

Ucz mnie modlitwy, kiedy zapominam.

Prowadź mnie do Eucharystii, kiedy słabnę.

Daj mi odwagę powrotu, kiedy grzeszę.

Ucz mnie wynagradzać miłością.

Króluj w moich decyzjach.

Przemieniaj moje relacje.

Uczyń moje serce bardziej cierpliwym, bardziej łagodnym,

bardziej miłosiernym, bardziej podobnym do Twojego.

Niech ludzie nie rozpoznają mojego zawierzenia tylko po Tarczy, którą noszę, ale również po miłości, którą spotykają w moim życiu.

Najświętsze Serce Jezusa, uczyń serce moje według Serca Twego.

Amen.

MYŚL DO ZAPAMIĘTANIA

Najpiękniejszą Tarczą Serca Jezusowego nie jest ta, którą człowiek nosi na piersi. Jest nią życie, w którym inni zaczynają rozpoznawać Serce Chrystusa.

ZAKOŃCZENIE

Po przyjęciu Tarczy nic nie jest zakończone.

Właściwie wszystko się zaczyna.

Znak mówi: „Należę do Jezusa.”

Życie powinno zacząć odpowiadać: „Chcę żyć jak ktoś, kto naprawdę do Niego należy.”

Kościół, mówiąc o nabożeństwie do Najświętszego Serca, przypomina, że jego istotą są: nawrócenie, wynagrodzenie, miłość, wdzięczność, apostolskie zaangażowanie i oddanie Chrystusowi.

Franciszek dodaje, że prawdziwa duchowość Serca musi prowadzić od osobistego spotkania z Jezusem do miłości, która promieniuje na innych.

Dlatego po przyjęciu Tarczy możesz każdego dnia zadawać sobie tylko jedno pytanie: „Jezu, jak dzisiaj mogę żyć bardziej według Twojego Serca?”

To wystarczy.

Krok po kroku.

Dzień po dniu.

Przez całe życie.

Źródło: Zawierzeni Sercu Jezusa – szkoła życia, Ks. Karol Krukowski

EnglishFrenchGermanItalianPolish