
Blaski i cienie służby misyjnej
Szczęść Boże
Kilka słów co u nas, na naszych misjach. Tutaj, jak i w życiu, radość przeplata się ze smutkiem…
Byliśmy ostatnio z dziećmi z oratorium pomodlić się za zmarłego nagle chłopca z naszej szkoły katolickiej. Miał zaledwie 8 lat. Chłopiec mieszkał z niedołężną, prawie niewidomą babcią (na zdjęciu to ta kobieta w czerwonej czapce, która siedzi na ziemi i płacze). Dziecko było dla niej dużą pomocą. Nosiło wodę, drzewo, pomagało przygotowywać babci posiłek, który wspólnie spożywali. Koledzy chłopca mówili, że prawie zawsze spóźniał się do szkoły, bo wykonywanie tych codziennych prac w domu zabierały mu każdego ranka sporo czasu.
Dziecko w nocy dostało mocnych bólów żołądka i zmarło. Zostało pochowane w polu, niedaleko od domu, bo tu nie ma jeszcze wspólnego cmentarza. Razem z dziećmi z oratorium zrobiliśmy dla niego wieniec na pożegnanie i odmówiliśmy wspólnie różaniec, wraz z sąsiadami, którzy się do nas dołączyli.
A tutaj inne chwile z naszej misyjnej codzienności. Między innymi odwiedziny księdza biskupa Paula u naszych chorych i więźniów.
Pracujący z nami ojciec Etienne odprawia też Msze św. za naszych Darczyńców, dziękując Panu Bogu za Was i Wasze wsparcie dla misji.





















