
Parafialna Droga Krzyżowa w Wielki Piątek
W przedpołudniowych godzinach w Wielki Piątek mieszkańcy Niebocka i przyjezdni goście mieli możliwość uczestniczyć w wyjątkowej modlitwie plenerowej. Jak co roku, wyruszyła z naszej świątyni duża grupa pątników, aby uczestniczyć w Parafialnej Drodze Krzyżowej, tym razem kierując swoje kroki do jednej z odleglejszych dzielnic Niebocka – do Szałaszysk. Celem był jeden z krzyży górujących nad niebocką okolicą, ulokowany właśnie pod samym lasem w Szałaszyskach.
Tegoroczna wędrówka i modlitewne rozważania towarzyszące Drodze Krzyżowej nosiły szczególny tytuł: „Droga Oblicza”. Był to więc czas głębokiej refleksji nad tym, jak naprawdę postrzegamy Boga i jak On sam objawia nam się w swoim Synu.
We wstępie do rozpoczynającej się modlitwy, prowadzący Drogę Krzyżową ks. proboszcz Andrzej Szkoła podkreślił, że często, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, nosimy w sercach zniekształcony obraz Stwórcy, stworzony na podobieństwo naszych własnych oczekiwań, lęków i zranień. Przemierzając kolejne stacje w drodze pod krzyż, wierni mieli okazję skonfrontować się z tymi wyobrażeniami Boga, a rozważania „Drogi Oblicza” pomogły im pożegnać fałszywe maski, które często ludzie nakładają na Boga: maski Surowego Sędziego, przed którym musimy ukrywać nasze słabości ze strachu przed potępieniem, maski Okrutnego Władcy, który czerpie satysfakcję z nakładania na nas ciężarów nie do uniesienia, maski Odległego Bóstwa, które nie rozumie naszego ludzkiego bólu, głodu czy poczucia zdrady, czy w końcu wyobrażenie Boga jako „Cudownego automatu”, od którego próbujemy modlitwą i łzami wytargować pomyślność i zdrowie.
Prawda, którą można było odczuć i odkryć podczas tej Drogi Krzyżowej, okazała się zupełnie inna, mówiąca, że najdoskonalszym objawieniem rzeczywistego oblicza Boga jest właśnie Męka Chrystusa. Idąc za zranionym, ubiczowanym i zakrwawionym Jezusem, można było ujrzeć Boga, który zstępuje na samo dno ludzkiej nędzy, abyśmy nigdy nie bali się przyjść do Niego z naszym największym grzechem, bierze na ramiona nasze ciężary, stając się cichym i pokornym towarzyszem naszej codzienności i dobrowolnie poddaje się cierpieniu, aby wziąć na siebie naszą niemoc, uzdrowić nas i dać nam prawdziwą wolność. „Bóg nie brzydzi się naszym upadkiem. Zna każdy zgrzyt naszej osobowości, każdą naszą słabość i nadal bezwarunkowo nas kocha. Daje nam wszystko, co dobre, za darmo – nie dlatego, że potrafimy Go przekupić, ale dlatego, że jesteśmy Jego ukochanymi dziećmi.”
Droga Krzyżowa, którą odprawiamy w naszej parafii w Wielki Piątek nie jest jedynie wspominaniem historii sprzed dwóch tysięcy lat. Męka Chrystusa dzieje się codziennie w naszym życiu, gdy choroba odbiera nam siły i chęć do życia, gdy uśmiechamy się na zewnątrz, a w środku rozsypujemy się z bólu i samotności, gdy nasz grzech znów okazuje się silniejszy od najszczerszych postanowień.
Modląc się u stóp krzyża w Szałaszyskach, zgromadzeni prosili o odwagę, by przestać uciekać od własnych krzyży, by ich religijność nie była tylko chwilowym wzruszeniem i ułudą, ale czymś głębszym, za czym idzie realna zmiana życia.
Zakończenie wspólnej modlitwy i rozważań u stóp krzyża wybrzmiało bardzo dobitnie:
„Jezu, droga krzyżowa kończy się w grobie, ale nasza będzie trwała, kiedy będziemy wracać po tej modlitwie do naszej codzienności. Panie, pomóż nam wrócić do domów innymi: bardziej cierpliwymi w rozmowie, łagodniejszymi w ocenie, wiernymi w małych rzeczach, szczerymi w sumieniu. Nie prosimy, żebyś zabrał nasze krzyże, prosimy abyśmy przestali od nich uciekać. Obejmij nas Chryste ramionami tego świętego Drzewa, przemieniaj nasze serca i formuj je na powrót zgodnie z Twoim stwórczym zamysłem. Daj nam odwagę miłości do Krzyża i nazywania go błogosławionym. Bo tylko człowiek, który kocha, naprawdę zmartwychwstaje (…)”




































































































