
Rozważania o adoracji Najświętszego Sakramentu (część 9 ostatnia)
Czego mogę spodziewać się po adoracji?
POSTAWY SŁUŻBY
Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów – Tuchów o. Zbigniew Bruzi CSsR
Z pierwszego listu świętego Piotra Apostoła 4, 10-11: „Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej służcie sobie nawzajem tym darem, jaki każdy otrzymał. Jeżeli kto ma [dar] przemawiania, niech to będą jakby słowa Boże. Jeżeli kto pełni posługę, niech to czyni mocą, której Bóg udziela, aby we wszystkim był uwielbiony Bóg przez Jezusa Chrystusa. Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen.”
Jakiekolwiek miałbyś wyobrażenia o tym, czym jest adoracja i cokolwiek byś podczas niej robił winno prowadzić do jednego: do SŁUŻBY. Dlaczego? Bo Jezus Chrystus, którego adorujesz, który TU jest dla ciebie, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci (Flp 2, 6-8). Przyszedł, aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu (Mt 20, 28). Adoracja więc musi prowadzić do służby. A służba z adoracji musi czerpać energię.
Matka Teresa z Kalkuty tak się modliła:
Owocem ciszy jest modlitwa.
Owocem modlitwy jest wiara.
Owocem wiary jest miłość.
Owocem miłości jest służba.
Owocem służby jest pokój.
Matka Teresa jest dla nas przykładem służby posuniętej aż do heroizmu. Szukanie ludzi najbardziej opuszczonych i zajmowanie się nimi, jak samym Chrystusem, to przykład właśnie tego, do czego prowadzić powinna adoracja. Ona tej postawy uczyła się właśnie na adoracji. Każdy swój dzień rozpoczynała od godzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu, potem Msza święta z Komunią i dopiero posługa dla najuboższych.
To przykład i dla nas, nawet gdy nie należymy do zakonu przez nią założonego, ale należymy do Chrystusa, który jest pierwszym Sługą, i to Sługą dla nas. On całe swoje życie wydał na służbę naszego zbawienia. Skoro Bóg potrafił się tak uniżyć, to czy my będziemy mieć z tym problem? A przecież każda dziedzina naszego życia wymaga takiej postawy. Tam gdzie człowiek myśli tylko o sobie, tam gdzie swe siły wykorzystuje wyłącznie dla własnego interesu, tam ani on sam, ani inni z nim nie są szczęśliwi.
Kiedyś odwiedziłem młode małżeństwo. Byli kilka lat po ślubie i się jeszcze urządzali na swoim. Jednak polegało to na tym, że on ciągle pracował i nie miał czasu przede wszystkim dla rodziny. Nawet nie oddawał pieniędzy na utrzymanie. Wszystko było na jej głowie. Padło też stwierdzenie, że jestem misjonarzem i prowadzę rekolekcje. On skwitował to powiedzeniem, że tylko ci, którzy nie mają nic do roboty mogą chodzić na coś takiego. On nie ma to czasu. Dziś toczy się ich sprawa rozwodowa, którą on założył. Brak minimum czasu dla Pana Boga w jego przypadku poskutkowało brakiem czasu dla rodziny i jej rozpadem. Ileż jest takich małżeństw, albo małżeństw wegetujących w miłości? Ileż osób samotnych, bo zapatrzonych tylko w siebie?
A wystarczyłoby każdego dnia poświęcić choć odrobinę na spotkanie z Jezusem w Najświętszym Sakramencie, by całe życie nabrało właściwego wymiaru, wymiaru służby, którego Jezus jest najlepszym przykładem. Gdy umiemy służyć, wtedy nie tylko odmienia się nasze życie, ale życie naszych bliźnich. Jesteśmy dla nich światłem, oparciem, siłą. Nie czują się samotni i opuszczeni.
W 1993 r. w Elblągu została zamordowana dr Aleksandra Gabrysiak. Wraz z nią zginęła również jej córka. Zostały zamordowane przez człowieka, któremu pomagały. Dr Aleksandra była kobietą, która całe swe życie oddała na służbę chorym i potrzebującym. Całe dnie spędzała na odwiedzinach chorych, szukaniu dla nich różnorakiej pomocy. Również każdemu, kto poprosił ją o jakąkolwiek pomoc, pomagała. Sama była dotknięta poważną chorobą. Jednak siły do takiej służby czerpała z codziennej Mszy św., Komunii i adoracji Najświętszego Sakramentu. Nie wyobrażała sobie, by mogło być inaczej. Z Jezusem w sercu i za Jego przykładem oddawała dzień po dniu swoje życie innym.
Czy to bycie dla innych nie jest ideałem, marzeniem również każdego z nas? Mamy też prosty sposób, aby to marzenie spełnić: wystarczy iść do Jezusa, spocząć u Jego stóp, wsłuchać się w Jego słowa, karmić się Nim i adorować Go. A On już dokona reszty. On przemieni nas w siebie i pośle do naszych bliźnich, byśmy im służyli i prowadzili ich do Niego. Amen.
Modlitwa:
Panie Jezu,
Oddaję Tobie do dyspozycji
Moje zdolności, siły i czas.
Posyłaj mnie i posługuj się mną
W służbie moim braciom i siostrom.
Amen.