
DROGA KRZYŻOWA- rozważania
WSTĘP To jest moje Ciało, które za was będzie wydane” (Łk 22,19). Kiedy Chrystus wypowiadał te słowa w czasie Ostatniej wieczerzy to wiedział co to znaczy: ciało za was wydane. On w tym momencie akceptował to wydanie siebie, swego ciała ze wszystkimi szczegółami strasznej męki – i wydał siebie. Nam zaś objawił, że wszystko co czyni dla nas, czyni z miłości. Daje nam Siebie. Wtedy na Krzyżu, dziś w Hostii. Zanim Jezus złożył z siebie krwawą ofiarę na krzyżu, dokonał jej mistycznie w Wieczerniku, a teraz dokonuje w każdej Mszy św. Patrzmy na Jezusa podczas tej Drogi Krzyżowej poprzez Eucharystię – Mszę św., Komunię, tabernakulum.
Daj nam, Jezu, przeżyć Twoją Drogę Krzyżową w świetle Eucharystii.
Stacja I. Pan Jezus skazany na śmierć.
A jakiej zbrodni dopuścił się Syn Boży, Pan nasz i Odkupiciel, że naród żydowski tak natarczywie Go oskarżał, domagając się dla Niego kary śmierci na krzyżu? Absolutnie żadnej! Ale chciał przez swą śmierć zniweczyć hańbę krzyża i uczynić ją bardzo chwalebną, zarówno przez naprawienie szkód drzewa rajskiego, jak i przez to, że własną krwią go uświęcił i wielce uszlachetnił.
Ty, Jezu, Najwyższa Prawdo i nasza Drogo do Ojca, pozwoliłeś na to, aby być sądzony. Przyjąłeś wyrok śmierci, bo ofiarowałeś się za nas, dla naszego zbawienia. Tak bardzo nas, Jezu, kochasz, że ofiarowujesz się za nas i dla nas w każdej Mszy św. Na pamiątkę Twojego zwycięstwa nad grzechem, zwycięstwa nad śmiercią, każdą Msze św. rozpoczynamy znakiem krzyża św. … Dziękujemy Ci za ten znak, który przez 20 już wieków jest znakiem zwycięstwa Twojego Kościoła i wszystkich Twoich wyznawców. Dziękujemy Ci za znak krzyża w naszej Ojczyźnie, w tysiącach rodzin, w miejscach pracy, w szpitalach. Dziękujemy także za kapłanów, którzy czynią ten znak nad sercami grzesznych ludzi i znakiem krzyża rozpoczynają celebrowanie Twojej Najświętszej Ofiary. Dziękujemy Ci Panie Jezu.
Stacja II. Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona.
I oto już z własnej woli, skazany wyrokiem Piłata na śmierć, niosąc krzyż, idzie w kierunku miejsca, które nazywają „Trupia Czaszka”. Towarzyszymy Mu, ale towarzyszymy z bólem. Chociaż bowiem włożony na Niego krzyż wydaje się z miłości ku nam LEKKIM CIĘŻAREM, to czy mamy świadomość, że każdy nasz grzech powoduje, że ten ciężar staje się coraz bardziej przygniatający? Czy możemy uczynić go lżejszym? Zdecydowanie tak. Potrzeba jednak naszego działania. Postarajmy się wzbudzać w sobie szczerą niechęć do grzechów i uczynienia mocnego postanowienia niepopełniania ich więcej.
Przyjąłeś, Jezu, krzyż z miłości do nas. My często lękamy się tego, co nas kosztuje, co jest cierpieniem. Pragniemy Ciebie, a jednak, gdy przychodzisz nie według naszych planów, wówczas czynimy to, czego nie chcemy. Wyznajemy za św. Pawłem: „Nieszczęsny ja człowiek”. Dlatego dziękujemy Tobie, Jezu, że na początku Mszy św. dajesz nam wyznać: „moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”. Dziękujemy, że Twoja miłość wciąż nas motywuje, aby to wyznanie nie było tylko pustym słowem, ale przejawem pokornego, kochającego serca. Serca, które Ty Panie Jezu, ofiarowujesz za nas w każdej Eucharystii. Dziękujemy Ci Panie Jezu.
Stacja III. Pan Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy.
Chociaż widzimy, że Syn Boży idący na miejsce śmierci, nie ma na twarzy strachu ani smutku, to jednak nie wolno nam bez łez brać udziału w tym okrutnym widowisku. Bo my właśnie jesteśmy tymi, którzy przygotowali tak okrutny i twardy krzyż i w bezlitosny sposób włożyli na Jego najświętsze barki. Ten właśnie krzyż to wszystkie nasze grzechy, wszystkie przewinienia. Ale zarazem to my wszyscy jesteśmy wykonawcami tego okrutnego narzędzia śmierci, my jesteśmy katami tego najłagodniejszego Władcy.
Jako Bóg stałeś się prawdziwym Człowiekiem, podobnym do nas we wszystkim oprócz grzechu. Dla nas upadałeś z wyczerpania, aby dać nam siłę do powstawania. Ty, Jezu, najlepiej wiesz, jak nieraz brak nam sił, aby wytrwale wybierać to, co dobre i święte. Brak nam sił, gdyż często słabnie nasza wiara w to, że prawdziwa moc jest tylko w Tobie, że my nie mamy nic, co byłoby nasze. Dziękujemy Ci, Jezu, za to, że podczas każdej Mszy św. umacniasz nas prawdą, zawartą w słowach: „Pan z wami”. Dziękujemy Ci za to, że jesteś we wszystkim, co danego dnia przeżywamy, a moc Twojego Ducha staje się naszą Mocą. Dziękujemy Ci Panie Jezu.
Stacja IV. Pan Jezus spotyka swoją Matkę.
Komuż ta scena nie wyciśnie z serca, nie wyciśnie z oczu, strumieni łez? Zwróćmy i utkwijmy swój wzrok w Jego ze wszech miar Niepokalanej Rodzicielce. Ona jak świadczy św. Bernard – „widząc Go obarczonego tak wielkim drzewem krzyża, jakiego przedtem nie widziała, stała się na półżywa z powodu trwogi i nie mogła wymówić ani słowa” A my? Gdzie nasz post? Gdzie nasza modlitwa? Gdzie nasza jałmużna? Uderzmy się w pierś i z czystym sumieniem powiedzmy, że jesteśmy godni. Godni? Ale czego. Patrzymy, jak świat opluwa życie nienarodzone, jak ludzie godzą się na eutanazje bo nie znają prawdziwego Boga, nie mają relacji z innymi ludźmi. Bezczeszczą święte wizerunki Najświętszej Panienki. Wszędzie dookoła nagość i samouwielbienie. Liczy się tylko mamona. Przyszedłeś, Jezu, do nas przez Maryję. Z Niej narodziłeś się dla nas, dla naszego zbawienia. Sprawiłeś, że my także przez Nią, z Jej pomocą, możemy iść do Ciebie. Z Maryją i przez Nią możemy mówić do Ciebie. Dziękujemy Ci, Maryjo, że z Tobą przeżywamy każdą Mszę św. Dziękujemy Ci za kształtujące nas Twoje „fiat” na wszystkie Boże tajemnice. I dziękujemy Ci za wstawiennictwo u Boga za tymi wszystkimi, których Ci powierzamy. Dziękujemy Ci Niepokalana Rodzicielko.
Stacja V. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi.
Krzyż to dobrowolne udręczenie ciała. To nieustanna, poważna pokuta. Krzyż to zniesławienie, pogarda, krzywda i wszelka udręka. Krzyż to choroba, niedostatek, zmartwienia, szkody w dobrach materialnych. Krzyż to brak rzeczy koniecznych, ograniczenie zbytecznych, utrata powodzenia, dopuszczenie przeciwności i wszystkiego, co sprawia duchowe lub fizyczne przykrości. Do dźwigania takiego właśnie krzyża, ochoczym i radosnym sercem z miłości do Chrystusa, wzywa każdego z nas sam Chrystus swoimi słowami i swoim przykładem. Przyjąłeś nawet niechętną pomoc, bo przyszedłeś do tych, którzy się „źle mają”. Ty patrzysz na serce i przychodzisz zawsze jak dobry Pasterz, który nas szuka – i jako ten Nauczyciel, który jedynie jest dobry. Uczestnicząc w Eucharystii, słyszymy z ust celebransa : „Oto Słowo Pańskie”. Dziękujemy Ci, Jezu, nasz dobry Nauczycielu. Dziękujemy Ci za to, że jesteś wierny. Dziękujemy Ci, za to, że przemieniasz ogniem Twej miłości naszą niestałość i niechęć. Dziękujemy Ci za to że walczysz o każdego z nas, aby już na zawsze w naszych sercach zapłonęło wierne i wytrwałe pełnienie Twej woli. Dziękujemy Ci Panie Jezu.
Stacja VI. Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi.
Spójrz, jak św. Weronika daje ci wspaniały przykład miłowania. I to dla twojego największego dobra. Wyrzuć więc jak najprędzej ze swojego serca gniew, jaki chowasz do drugiego człowieka. Niech pozostanie tylko miłość. Pomyśl, że za chwilę Ten który niesie krzyż, spojrzy na ciebie życzliwym okiem i udzieli ci przebaczenia wszystkich twoich grzechów. Tylko On, Twój Wybawiciel, z wielkiej miłości do ciebie udzieli ci wszelkich Swoich łask. To właśnie dlatego św. Augustyn pisał: „Zachęcam was do miłości nieprzyjaciół, bo nie znam żadnego lekarstwa, które skuteczniej leczyłoby rany grzechów. Chociaż miłowanie nieprzyjaciół jest wielkim trudem, ale w przyszłości będzie zyskiem. Kto by pokochał nieprzyjaciół, ten będzie przyjacielem Boga. Nie tylko przyjacielem, lecz i synem.” Czy wezwałeś Weronikę do tego heroicznego gestu? Czy miałaby tak wielką odwagę, bez Twojego wsparcia, ale zarazem bez swojej wielkiej wiary? Święta Weronika przypomina nam, że miłość to przede wszystkim czyny, a nie puste słowa czy obietnice. Każdego dnia wzywasz nas w Eucharystii słowami: „W górę serca!”, „Dzięki składajmy Panu Bogu naszemu” Dziękujemy Ci, Jezu, za dary Ducha Świętego, zsyłane na nas w sposób szczególny podczas Eucharystii. Dziękujemy, że ta właśnie święta Eucharystia jest naszą „Szkołą”, w której uczysz nas, jak korzystać z tych darów, dzięki którym dajesz nam możliwość życia nie „wedle ciała, ale według Ducha”. Dziękujemy Ci Panie Jezu.
Stacja VII. Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi.
Popychany szarpany wyszydzany przez człowieka, Pan Jezus po raz drugi upada pod ciężarem Krzyża. Nasz Zbawca podnosi się, powstaje idzie dalej, bo tak bardzo nas ukochał, tak bardzo nas umiłował. Umiłował swoją bezgraniczną miłością, każdego z nas takimi jakimi jesteśmy. Przy tej stacji lepiej rozumiemy prawo życia duchowego, że człowiek, będąc słabym, upada nie tylko raz. Powinniśmy zatem uzbroić się w cierpliwość, wielkoduszność i nie mówić, a nawet nie myśleć w ten sposób: „Przecież już raz powiedziałem, przecież już raz przebaczyłem”. Nie szkodzi. Po raz drugi można upaść i po raz drugi można powstać. I trzeba pomóc bliźniemu przy drugim powstaniu, nie upokarzając i niczego nie wypominając. Taką drogę przyjąłeś, aby dać nam dowód, jak bezgraniczne jest miłosierdzie Twoje. W Eucharystii uczestniczymy w prawdzie tych słów: „Godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne …” Abyśmy dzięki Twojemu miłosierdziu, żyli prawdziwym miłosierdziem. Twoja, Jezu, Najświętsza Ofiara ukazuje nam codziennie wartość cierpienia. I nie tylko ukazuje, ale daje nam Twoją moc, aby to, co trudne i bolesne przyjmować na Twój wzór i nie marnować rozżalaniem, lecz dziękować, bo tylko w zbawczym cierpieniu można prawdziwym miłosierdziem się stawać. Dziękujemy Ci Panie Jezu.
Stacja VIII. Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty.
On sam zabrania płakać nad swoim położeniem, bo przechodząc koło kobiet ogarniętych miłosiernym smutkiem tak do nich mówi: „Córki jerozolimskie! Nie płaczcie nade Mną, ale same nad sobą zapłaczcie i nad dziećmi waszymi” (Łk 23,28) Pan Jezus nie pozwala płakać nad sobą. Nie chce, aby łączyć płacz ze zwycięstwem nad śmiercią i żałoby z triumfem nad grzechem. Dlatego mówi: „Nie płaczcie nade mną”. Ja dobrowolnie biorę na siebie krzyż i dopuszczam na siebie śmierć, którą mam zamiar zniweczyć. Nie opłakujcie więc tego, który umiera za odkupienie świata, a którego każdy z nas ujrzy jako sędziego w majestacie Ojca. Te kobiety nie płakały nad Bogiem, one Go nie rozpoznały, one widziały tylko niewinnego człowieka ukaranego śmiercią. Czy my dzisiaj każdego dnia tak nie robimy ze swoim życiem. Nie skupiamy się na tak wielu mało ważnych rzeczach, pomijając te, które mogą nas zbliżyć do naszego Zbawiciela.
Panie Jezu Chryste dajesz nam podczas Mszy św. wołać: „Święty, Święty, Święty, Pan, Bóg Zastępów …”. Dziękujemy Ci, Jezu, za każdy rachunek sumienia, za każdy akt skruchy, za nasze łzy, które po naszych grzechach i niewierności otwierały nas na Ciebie, naszego Boga i Pana; na Ciebie – jedyne Źródło świętości i łaski. Dziękujemy Ci Panie Jezu.
Stacja IX. Pan Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci.
Jesteśmy wszyscy ludem Bożym, dopóki jesteśmy posłuszni Jego przykazaniom, dopóki polegamy na Jego woli. Człowiek bez Boga nie jest zdolny do czynienia dobra. Nic o swoich tylko siłach nie jest w stanie zrobić z pożytkiem dla innych. Jeżeli człowiek popełnia grzech śmiertelny, oddala się od Boga i przechodzi dobrowolnie pod prawa ducha piekielnego. Dlatego tak jak Bóg nigdy w nas nie zwątpi, tak i nam nie wolno zwątpić w drugiego człowieka. Z każdego upadku możliwe jest podniesienie się, ku nowemu, lepszemu życiu. Nigdy nie wolno się zniechęcać ani innymi, ani sobą. Jedyna przegrana w życiu wewnętrznym to marazm naszej wiary! Póki żyjemy, wszystko jest do naprawienia. Dlatego wciąż zaczynajmy od nowa w imię Pana, który się męczy na własnej drodze krzyżowej, ale i na drodze krzyżowej każdego człowieka.
Tak się, Jezu, uniżyłeś, przyjmując postać Sługi – w prochu ziemi, wzgardzony, wydany w ręce ludzi – w nasze ręce, w nasze serca. W Eucharystii na „oczach naszej duszy, w zasięgu wzroku naszej wiary”, stajesz jako Bóg żywy i prawdziwy. I słyszymy wówczas zaproszenie: „Bierzcie i jedzcie”. Bądź uwielbiony! Tobie, niech będzie chwała i cześć, i uwielbienie. Pan mój i Bóg mój! Dziękujemy Ci Panie Jezu.
Stacja X. Pan Jezus z szat obnażony.
Jakież wielkie ubóstwo Syna Bożego! Ta stacja jest symbolem odarcia ze wszystkiego. Symbolem tego, że pozostaje tylko krzyż i… Pan. Tego nam nikt nie zabierze. I to wystarcza. A my tak się boimy, by nas czegoś nie pozbawiono, by nam czegoś nie zabrakło. Chrystus pokazuje nam, że bogactwo jest w ubóstwie, jest w tym, żeby dawać. Dawać, nie lękając się! Zamknijmy oczy…
W głębi duszy poszukajmy obrazu Pana, umęczonego, cierpiącego. Porównajmy ten obraz z fragmentami „Pieśni nad pieśniami”: Niegdyś „głowa Jego” wydała się oblubienicy „najlepszym złotem”, teraz ciernie, tylko ciernie. Niegdyś „włosy Jego jak latorośle palmowe, czarne jak kruk” teraz potargane, powyrywane, brudne. Niegdyś „oczy Jego jak gołębice nad strumieniem wody, wymyte w mleku”, teraz są krwią i ropą zalane. Niegdyś „wargi Jego jak lilie, kapiące mirrą przednią”, teraz sine, opuchnięte, czarniejsze od węgla. Niegdyś „brzuch Jego z kości słoniowej, pokryty szafirami”, teraz cały pokaleczony, wszelakimi ranami. Niegdyś „postać Jego jak Liban, wyborny jak cedry”, teraz niby robak, hańba, przedmiot pogardy. Niegdyś „cały jest ujmujący”, teraz cały godny politowania.
Potwierdzasz to, Jezu, że przyszedłeś, aby nas nie czym innym, ale Twoim ubóstwem ubogacić. Dziękujemy Ci, że ukrywasz się w okruszynie Eucharystycznego Chleba, aby nas karmić Tobą, abyśmy mogli upodabniać się do Ciebie, stając się dla innych dobrymi jak chleb. Dziękujemy Ci Jezu, że nas prowadzisz, podnosisz, oczyszczasz i uświęcasz. Dziękujemy Ci Panie Jezu.
Stacja XI. Pan Jezus przybity do krzyża.
W samo południe, tak świadomie, tak „na zimno” przybijają Człowieka do krzyża. Tak wielki jest majestat krzyża, jak wielka dzielność, jak wielkie męstwo, jak wielka wytrwałość, jak wielka wobec nas miłość Ukrzyżowanego. Dlatego oddawajmy cześć i okazujmy najwyższy szacunek temu drzewu, które Syn Boży, nasz najlitościwszy Zbawiciel uczynił najszlachetniejszym przez przybicie swego najświętszego ciała, wylania swojej krwi, zniesienia okrutnej śmierci. Z drugiej strony nie unikajmy krzyży nam przygotowanych. Pomyślmy, ile to razy ludzie siebie nawzajem przybijają do krzyża. To nie muszą być gwoździe, to mogą być słowa, postawy, znaczące milczenie. Warto przy tej stacji szczerze prosić: „Panie, naucz mnie miłować każdego człowieka, zwłaszcza tego najtrudniejszego”.
Twoje Najświętsze Ciało przybite. „Oto wielka tajemnica wiary! Głosimy śmierć twoją…, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie, oczekując Twego przyjścia w chwale”. Podczas Eucharystii wypowiadamy te słowa po konsekracji. Dziękujemy Ci, Jezu, że w każdej Mszy św. – w tych słowach – ukazujesz nam całą treść naszego życia i ostateczny cel. To dzięki Tobie możemy dostrzegać Ciebie w drugich i nie tylko ich nie krzyżować, ale wraz z nimi na co dzień radować się twoim, wciąż trwającym dziełem zbawczym. Dziękujemy Ci Panie Jezu.
Stacja XII. Pan Jezus umiera na krzyżu.
Pełna bólu stacja. Przybicie gwoździami. W końcu Słowo, które stało się ciałem zamilkło i z własnej woli wraz z życiem zamknęło usta. Jezus „zawołał donośnym głosem i oddał ducha” Stwórca umiera, śmierć zostaje pokonana! Tłum patrzy i niejeden wątpi. Z różnych stron spośród tłumu padają szyderstwa. Wielkie jest cierpienie Zbawiciela. Dzięki Niemu moje grzechy zostały przybite do krzyża. Chwała zmartwychwstania dokona się później. Teraz w powietrzu słychać rozdzierający krzyk Boga Człowieka. Czy zapamiętam ten krzyk? Czy pomyślę o grzechu, który powtarza się od spowiedzi do spowiedzi? Czym zasmucam Zbawiciela i całe moje otoczenie? Dziś właśnie z tym chcę skończyć, wierząc, że wraz z Tobą Chryste moje grzechy zostały przybite do krzyża. Umierając wołałeś: „Pragnę”. Wyraziłeś wtedy nie tyle pragnienie Twoich wyschłych z bólu warg, ale pragnienie zbawienia wszystkich ludzi. Każda Msza św. jest udziałem w Twojej śmierci Jezu na Golgocie! W czasie konania na krzyżu całkowicie oddałeś się Ojcu. Nie myślałeś o sobie, a tylko o Jego chwale i o zbawieniu każdego człowieka. W każdej Mszy św. przed Komunią św. wyznajemy: „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie …” Dziękujemy Ci, Jezu, że przychodzisz, że dajesz Siebie. Dziękujemy, że obdarzasz nas Twoim pokojem, aby swoim życiem wypowiadać „Amen” – na to wszystko, co z Twojej, Chryste, miłości staje się codziennie naszym udziałem. Dziękujemy Ci Panie Jezu.
Stacja XIII. Pan Jezus zdjęty z krzyża.
Rozważ, jak Józef z Arymatei, ten bardzo wierny przyjaciel i uczeń Chrystusa, na miejscu kaźni z pobożnym Nikodemem, zdejmuje z tej haniebnej belki ciało już martwego Nauczyciela i płacząc, składa je na dziewiczym łonie Matki. Dziewica Matka chociaż trzyma na rękach martwe ciało swojego Syna, chociaż dotyka klęski, wierzy, że ostatecznie to jest zwycięstwo. W tym poranionym ciele Syna wzrokiem wiary widzi Nowy Raj.
Matko, która nas ukochałaś, mimo naszych słabości, uczymy się od Ciebie miłować tych, którzy nam czynią zło. Po czym poznać, że naśladujemy Ciebie? Gdy jesteśmy w stanie kochać tego, kto nam zawinił.
Zakończeniem Najświętszej Eucharystii są słowa: „Idźcie, ofiara spełniona” … Codziennie mówisz, Jezu, do nas: idźcie ze Mną, idźcie, by z innymi tworzyć komunię! Dziękujemy Ci, Jezu, za dar Kościoła, który tworzymy. Dziękujemy za wszystkich, których spotykamy. Dziękujemy za Twoją w nich obecność; za to wszystko, co przez drugiego człowieka nam dajesz, czego nas uczysz. Dziękujemy, że Twoja miłość „rozlana w sercach ludzkich” ciągle nas przemienia, kształtuje i doskonali. Dziękujemy Ci Panie Jezu.
Stacja XIV. Pan Jezus złożony do grobu.
Czy możecie sobie wyobrazić, niewypowiedziany smutek, żal i boleść, jakim została udręczona Najświętsza Dziewica, gdy całą swą miłość, całe swe upodobanie, cały skarb pozostawiła w grobie? Złożenie Jezusowego ciała przypomina nam, że grób to miejsce gdzie stajemy się ziarnem, które musi obumrzeć, aby przynieść plon. Dlatego nie czekajcie. Nie liczcie, że ktoś za Was zrobi to co należy. Jesteście odpowiedzialni za swoje zmartwychwstanie, ale i zmartwychwstanie swoich małżonków. Już dziś pomyślcie o jutrze. Swoje życie powierzcie Jezusowi. Spróbujcie wraz z nim już od teraz budować je na nowo. Dlatego niech każdy w sercu swoim, powie: „tak wstaję i idę za Panem, Ojcem Życia, za Bogiem, którego mam nadzieję spotkać w niebie”.
Twoją, Jezu, mękę i śmierć nie zakończyłeś grobem, ale Zmartwychwstaniem; Zwycięstwem, które jest źródłem wszystkich prawdziwych zwycięstw. Dziękujemy Ci za to, Zmartwychwstały Panie, że to Ty w każdej Eucharystii zwracasz się do nas słowami „Niech was błogosławi Bóg wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty”. Błogosławisz Twoją miłością, która nie zna granic, która dodaje nam sił w codziennej egzystencji, która pomaga nam walczyć ze zniewoleniami i stawać się ludźmi naprawdę wolnymi. Dziękujemy Ci Panie Jezu.
Kontemplacyjna Droga Krzyżowa
Wstęp
Już za chwilę wyruszymy z Tobą, Panie Jezu w Drodze Krzyżowej. Nie chciejmy być na niej jedynie niemymi świadkami. Pragniemy w niej w pełni uczestniczyć, to znaczy wziąć wraz z Tobą krzyż. Ten krzyż towarzyszy nam przecież każdego dnia. Czasem przed nim uciekamy, czasem próbujemy go nie widzieć. Tymczasem w krzyżu cierpienie, ale i w krzyżu zbawienie!!!
1. Jezus na śmierć skazany
Stań się na chwilę Piłatem. Widzisz rozjuszony tłum wołający „ukrzyżuj go!”. Słyszysz każdy krzyk osobno wyrywający się z wściekłością. Serce Ci drży na myśl o tej trudnej decyzji. Dobrze wiesz co jest dobre a co złe, przecież wybór jest tak oczywisty. A jednak robisz dokładnie odwrotnie. Ale przecież to nie twoja wina, przecież nie mogłeś inaczej, to ten tłum jest winny! Ja umywam ręce….
Ile razy przechodząc obok potrzebujących, umywałeś ręce? Ile razy mówiłeś, że to przecież nie od Ciebie zależy? Ile razy tłum decydował za Ciebie?
2. Jezus bierze krzyż na ramiona
Stań się na chwilę Jezusem biorącym na ramiona krzyż. Czujesz ciężar drzewa wbijającego się w twoje barki, widzisz jak krzyż jest wielki i jak daleka droga czeka cię na Golgotę. Czujesz zapach drewna, potu i krwi zlewające się razem w powietrzu. Myślisz teraz o tym, że ten krzyż masz dźwigać za kogoś, za wszystkich, za całą ludzkość. Czujesz w sobie głęboką radość służby. Tego, że wszystko ma sens, gdy robimy to dla kogoś.
Ile razy byłeś wściekły, że znowu kogoś wyręczasz? Ile razy znajdowałeś prawdziwą radość w służeniu drugiemu człowiekowi? Jak lekki staje się Twój krzyż gdy nosisz go dla bliźniego? A jak lekki staje się, kiedy zaprosisz do tego niesienia Jezusa?
3. Pierwszy upadek
Stań się na chwilę obserwatorem z tłumu. Widzisz jak Jezus pada pod krzyżem. Myślisz sobie, że musi to być coś naprawdę ciężkiego. Przecież dopiero co dostał go na ramiona, a już leży umęczony. Słyszysz huk drewna o ziemię, widzisz unoszący się nad ziemią kurz. Patrzysz na to jak na widowisko. Trochę ze współczuciem, trochę z podziwem, że Jezus się podnosi. Nie bierzesz udziału, tylko obserwujesz.
Ile razy patrzyłeś z boku na akcję wydarzeń? Ile razy byłeś tylko widzem, a nie uczestnikiem swojego życia? Niby coś się działo, ale tak naprawdę równie dobrze mogłoby ciebie tam nie być? Prawdziwego życia nie można obserwować. Trzeba je przeżyć.
4. Jezus spotyka Swoją Matkę
Stań się na chwilę Maryją. Czujesz głęboki ból w swoim sercu. Ból nieporównywalny z żadnym innym bólem. Patrzysz na swojego cierpiącego syna. Czujesz każdy jego upadek, przeżywasz każdy krok, próbujesz ulżyć mu choć trochę samą obecnością.
Ile razy patrzyłeś na cierpienie bliźnich z myślą: „jak dobrze, że to mnie nie dotyczy”, „to musi być straszne, ja bym nie zniósł takiego cierpienia”… a ile razy wziąłeś go za rękę i w milczeniu przyjąłeś trochę tego cierpienia na siebie… Ona która współcierpiała, niech będzie dla Ciebie najlepszym wzorem.
5. Szymon Cyrenejczyk pomaga Jezusowi
Stań się na chwilę Szymonem. Czujesz ciężar drewna na ramionach. Krople potu spływają Ci po czole. Wracałeś umęczony z pola, a tu jeszcze w spiekocie dnia karzą nieść Ci krzyż. Ach, gdybyś wiedział czyj krzyż teraz niesiesz! Wtedy to byłby dla ciebie zaszczyt. Wręcz z przyjemnością byś pomógł! Ale przecież nie wiedziałeś. Myślałeś, że to zwykły złoczyńca.
Ile razy byłeś przekonany, że gdybyś tylko wiedział, to mogłoby być inaczej. Wtedy włożyłbyś serce, wtedy dałbyś z siebie wszystko. Gdyby Ci tylko ktoś powiedział, że każda chwila twojego życia ma sens…
6. Św. Weronika ociera twarz Jezusowi
Stań się na chwilę Weroniką. Bierzesz do ręki chustę i próbujesz przedrzeć się przez tłum. Zadanie nie jest proste, bo jesteś drobną dziewczyną, a tłum jest silny. Patrzysz na strażników, którzy w każdej chwili mogą powstrzymać cię w twojej drodze. Boisz się, kiedy próbujesz wyjść przed szereg. Widzisz jednak w końcu Jezusa, który idzie umęczony. Twój cel jest już bardzo blisko. Teraz masz dwa razy więcej sił i spokojnie przedostajesz się na drugą stronę. Podchodzisz do Jezusa i nagroda Cię nie omija.
Ile razy próbujesz sam walczyć ze światem? Ile razy taka walka kończy się porażką, zdeptaniem przez tłum? Ile razy czerpiesz w tej walce z Chrystusa? Idź jak Weronika w stronę Jezusa i zobacz jak Bóg sam prowadzi cię do siebie.
7. Drugi upadek
Stań się na chwilę strażnikiem prowadzącym Jezusa. Widzisz jak Jezus upada zaraz obok Ciebie. Ogarnia Cię złość. To ma być Król Żydowski? Syn Boży? Leży teraz bezradnie pod krzyżem i znowu muszę mu pomagać z podniesieniem się. To ma być odkupienie, które nam głosił? Ile z tego wszystkiego zostało?
Ile razy wydawało ci się, że Bóg Cię opuścił? Niby jest Panem Wszechświata, a znowu musisz sobie radzić sam. Ile razy ze złością patrzyłeś na piętrzące się problemy dnia codziennego? Znowu upadek, znowu nie wyszło, znowu i znowu… Spójrz jeszcze raz na leżącego pod krzyżem Jezusa. To on pod ciężarem krzyża bierze na siebie wszystkie twoje życiowe zmagania.
8. Jezus spotyka płaczące niewiasty
Stań się na chwilę niewiastą na drodze. Widzisz cierpiącego Jezusa. W swój kobiecy sposób wyrażasz swoje współczucie – zalewasz się łzami. Ubolewasz nad niesprawiedliwością na świecie. Pytasz dlaczego Bóg pozwala na tyle cierpienia. Patrzysz z wyrzutem na żołnierzy prowadzących Jezusa. I nagle On podchodzi i mówi ci „lepiej płacz nad sobą i twoimi dziećmi”…
Ile razy narzekałeś na otaczający cię świat? Ile razy szukałeś winnych? Ile razy zapominałeś, że to od siebie powinieneś zacząć?
9. Trzeci upadek
Stań się na chwilę Jezusem upadającym pod krzyżem. Czujesz jak opadasz z sił, jak masz już dość tej udręki. Leżysz przez chwilę i myślisz sobie: „nie mam siły, nie wstanę już”. Jako człowiek nie masz ani odrobiny energii, która pozwoliłaby ci się podnieść… ale jako Bóg nadludzkim wysiłkiem wstajesz, by iść dalej.
Ile razy leżałeś po swoim upadku, nie wierząc, że możesz powstać? Ile razy liczyłeś tylko swoje ludzkie siły i okazywało się, że nie masz szans? Zobacz, że w tobie mieszka Bóg. To On swoją Boską ręką podnosi cię z upadku.
10. Odarcie z szat
Stań się na chwilę oprawcą Jezusa. Wydajesz rozkaz odarcia go z jedynej rzeczy, która mu pozostała – z szat, które miał na sobie. Poczuj jak twoje serce wypełnia pycha i żądza władzy. Teraz się okaże kto jest prawdziwym władcą. Nareszcie możesz wszystko. Bóg jednak stoi zupełnie nie odarty z godności. Wie po co tam stoi, ma misję do wykonania i żaden człowiek nie może mu już nic odebrać.
Ile razy odzierałeś ludzi wokół siebie z dobrego zdania, z prawdy, z szacunku? Ile razy czułeś, że ty możesz wszystko, że jesteś lepszy? Ile razy patrzyłeś z góry na swojego brata? A ile razy stałeś po tej drugiej stronie odpłacając się swojemu nieprzyjacielowi tym samym ze zdwojoną siłą? Jezus uczy pokory. To jedna z najtrudniejszych lekcji.
11. Przybicie do krzyża
Stań się na chwilę żołnierzem, przybijającym Jezusa do krzyża. Słyszysz miarowe uderzenia młota, który trzymasz w ręku. Widzisz ręce Jezusa, które jeszcze niedawno uzdrawiające chorych, teraz przybijane do krzyża. Przecież nie robisz tego z własnej woli. Kazali ci. Taka praca. Lepsza przecież niż żadna, masz rodzinę do wyżywienia, to nie twoja odpowiedzialność. Jesteś tylko narzędziem w rękach tych co decydują.
Ile razy uśmierciłeś już Jezusa stwierdzeniem „to nie ode mnie zależy”? Czyim narzędziem jesteś na tym świecie – człowieka czy Boga? Czy bierzesz odpowiedzialność za to co robisz? To o tobie Bóg zaraz powie z krzyża: „Przepuść im, bo nie wiedzą co czynią!”.
12. Śmierć na krzyżu
Stań się na chwilę św. Janem stojącym pod krzyżem. Spoglądasz w górę jak umiera twój nauczyciel. Wszyscy inni uciekli, tylko Maryja patrzy razem z tobą. W obliczu śmierci wszystko staje się nieważne. Patrząc na umierającego Boga możesz mieć w sercu tylko albo bezgraniczny lęk albo bezgraniczny spokój… Jezus nie musiał wierzyć. On wiedział, że to nie koniec.
Ile razy przejmował cię lęk? Ile razy nie potrafiłeś zaufać, że Bóg naprawdę wybrał dla Ciebie dobrą drogę? Stań pod krzyżem i zobacz, jak Jezus patrzy ze spokojem. Nie daj szatanowi szans na zasianie strachu w twoim sercu.
13. Zdjęcie z krzyża
Stań się na chwilę Maryją, która bierze w ramionach martwe ciało swojego syna. Twoje serce znowu przeszywa miecz boleści. Wtedy jeszcze nie wiesz co będzie dalej. Możesz tylko wierzyć, zaufać. Mieć nadzieję, że wszystko co zostało napisane i powiedziane stanie się rzeczywistością. Teraz patrzysz na owoc pustoszącej śmierci, ale musisz dostrzec w nim życie – nie ziemskie, ale wieczne.
Ile razy nie ufałeś swojemu sercu, ale temu co widzą twoje oczy? Ile razy zwiodła Cię ludzka wizja dobra, prawdy, sprawiedliwości, Nieba, zmartwychwstania? Ile razy nie potrafiłeś wyrwać się z ziemskiego pojmowania świata? Weź na swoje ręce martwe ciało Jezusa i zobacz w nim całą pełnię Bożego planu. Tak doskonałego, że nie mieści się w ludzkich ramach.
14. Złożenie do grobu
Stań się na chwilę częścią tego grobu – jednym z kamieni jego wnętrza. Czujesz się dumny, że możesz dać schronienie Bożemu Ciału. Dajesz z siebie wszystko, aby mógł w tym miejscu spoczywać w spokoju. Jesteś tylko kamieniem i wiele dać nie możesz, ale całym sobą starasz się wypełniać Bożą przestrzeń.
Ile razy wydawało ci się, że masz za mało, żeby się dzielić? Gromadziłeś wszystko w swoim przepastnym spichlerzu z lękiem o to, czy jutro nie będzie ci potrzebne. Ile razy mówiłeś, że jakbyś miał więcej, to byś się dzielił? Spróbuj być jak ten kamień. Nie mając nic, dawać tyle co masz całym sobą.
Zakończenie
Panie Jezu, przeszedłem wraz z Tobą stacje Drogi Krzyżowej. Wierzę, że teraz będę silniejszy. Wierzę, że Ty jesteś ze mną, mój Zbawicielu! Amen
Droga krzyżowa III
„Kim ja jestem, że śmiem bluźnić i narzekać? Kim ja jestem, że Ci, Panie, chcę dyktować? Kim ja jestem, że mi wola Twa niemiła? Kim ja jestem, że ośmielam się buntować?”
Niech te pytania staną dziś przed każdym uczestnikiem Drogi Krzyżowej. Niech będą okazją do refleksji nad sobą,
tajemnicą Bożej Męki i nauczaniem świętego Jana Pawła II, który powtarzał, że „ człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa”. Jezu, spraw, byśmy zrozumieli Ciebie, sens Twego krzyża i nas samych. Niech ta Droga Krzyżowa pomoże nam otworzyć drzwi Chrystusowi i odnaleźć zagubione człowieczeństwo.
Stacja I – Jezus na śmierć skazany
Śmierć jest wpisana w ludzkie życie i choć w różnych okresach mamy do niej inny stosunek, musimy ją przyjąć i zaakceptować.
Nie godzimy się jednak na to, by uśmiercano w nas miłość, by zabijano poczucie godności i sprawiedliwości, by wyrywano z naszych serc wiarę. Pamiętamy przecież słowa polskiego Papieża: „Gdzie w świadomości osoby ludzkiej umiera Bóg, nieuchronnie następuje śmierć człowieka – obrazu Boga”.
Jezu, uchroń nas od śmierci duchowej. Udziel łaski nawrócenia nam i naszym zagubionym braciom. Wzmocnij w nas pragnienie odważnej i trwałej wiary.
Stacja II – Jezus bierze krzyż na swe ramiona.
Jeżeli Krzyż zostaje przyjęty, przynosi zbawienie i pokój. Bez Boga Krzyż nas przygniata; z Bogiem daje nam odkupienie i zbawienie. Odszukajmy zatem krzyż w naszych domach, w zapomnianych szufladach, w miejscach kultu i własnych sercach. Wróćmy do krzyża. Wróćmy do Boga. Jezu, pomóż nam to uczynić. Wlej w serca odwagę. Daj moc i pewność,
że tylko w krzyżu jest nasza siła i nasze zbawienie.
Stacja III – Pan Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem
Oto tajemnica upadku. Pan nieba dotyka ziemi. Obmywa ją krwią i potem, by przemienić nienawiść w miłość, a grzech w niewinność. Nie wolno nam zlekceważyć tego wydarzenia. Nie wolno zmarnować daru odkupienia. Trzeba nam powstać z naszych codziennych upadków: braku modlitwy i niedzielnej Eucharystii, rodzinnych kłótni, poranionych miłości, chorych ambicji. Jezu, Ty jesteś naszą drogą do zwycięstwa nad grzechem. Twój upadek to konsekwencja naszych ludzkich upadków. Pragniemy z nich powstawać, tak jak Ty powstałeś spod krzyża. Bez Ciebie nic nie możemy. Podnieś nas Panie i uczyń wytrwałymi w pracy nad sobą.
Stacja IV – Jezus spotyka swoja Matkę
Spotkanie Matki z Synem na kalwaryjskiej drodze pokazuje nam całą głębię synowsko – macierzyńskich uczuć i kieruje nasze myśli ku miłości najdoskonalszej, bo ukrzyżowanej. Aby ujrzeć Jezusa należy przede wszystkim pozwolić, aby to On na nas patrzył! Nie uciekajmy więc przed wzrokiem Boskiego Syna. Pozwólmy, by na nas patrzył: z krzyża, z ołtarza i z tabernakulum, by spoglądał oczami dzieci, małżonków, rodziców i dziadków, by spojrzeniem leczył każdą słabość i
grzeszność, by dodawał sił w budowaniu więzi rodzinnych, małżeńskich i wspólnotowych. Jezu, przyciągnij nasz wzrok ku Tobie. Niech Twoje spojrzenie umocni nas- uczestników tej Drogi Krzyżowej w wypełnieniu zobowiązań chrztu świętego,
bierzmowania, sakramentu małżeństwa i kapłaństwa. Niech rozpali nas wszystkich nowym płomieniem bezgranicznej i bezinteresownej miłości ku Bogu i ludziom.
Stacja V- Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi.
Szymona z Cyreny przymuszono do niesienia krzyża, a więc do
współpracy z Jezusem. Współczesny człowiek jest wolny i – jak mówił Jan Paweł II: ” może powiedzieć Bogu: nie. Może powiedzieć Chrystusowi: nie”. Ale –Papież pyta dalej – „ czy wolno? I w imię czego »wolno«? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć »nie« temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło”.
Zbawicielu świata, chroń naszą tożsamość, strzeż przed krótkowzrocznością i lekceważeniem współczesnych zagrożeń. Uwolnij od egoizmu. Pomóż zrozumieć, że nieś krzyż dzisiaj, to znaczy pomagać ubogim, bezrobotnym, samotnym i chorym– wszystkim, w których Ty cierpisz, doświadczasz opuszczenia i odrzucenia. Jezu, osaczony ludzką obojętnością, zmiłuj się nad nami grzesznymi i naucz nas empatii. Ufamy Tobie. Kochamy Ciebie. Wierzymy, że Ty jesteś Synem Bożym.
Stacja VI – św. Weronika ociera twarz Pana Jezusa
Św. Weronika może być wzorem dla wszystkich, którzy mają odwagę zmierzyć się z pasywnością lub presją tłumu. Ona nie uległa tkliwemu wzruszeniu. Nie zawodziła nad losem Skazańca. Ona działała. Poszła pod prąd. Przedarła się przez tłum i otarła zakrwawioną twarz Jezusa. Za odwagę otrzymała zapłatę – trwały znak – oblicze Ukrzyżowanego na chuście. Powierzamy Ci, Panie Jezu, przy tej stacji ludzi młodych, którzy nie rozumieją do końca Twoich znaków ale ich pragną. Podpowiedz im, co mają robić. Wlej w ich serca pragnienie szukania Ciebie i pozwól im się odnaleźć. Nam, dorosłym, którzy mieliśmy świadczyć o Tobie, udziel przebaczenia za wszystkie zaniedbania w religijnym wychowaniu dzieci.
Stacja VII – Jezus upada pod krzyżem po raz drugi
Jezus wiedział, że krzyżem otwiera się niebo. Nie zrezygnował więc z niego mimo drugiego upadku. Pokonał rozdzierający ból, bo wiedział, że w ten sposób pokonuje podłość człowieka.
Uczynił to dla nas i z naszego powodu. Upadł i powstał, by nam pokazać jak pokonywać własną słabość i grzeszność.
Przed nami w tym Wielkim Poście kolejna szansa dla chorej duszy, czas refleksji nad własnym życiem, czas pojednania z Bogiem, sobą i bliźnim. Nie mówmy, że jeszcze zdążymy. Tego nikt z nas nie wie. Nie odkładajmy spotkania z miłosiernym Ojcem na potem. Wypełnijmy testament świętego Polaka, który prosił: „Zaproście Go do Waszych serc, do Waszych rodzin. Niech będzie pierwszym Gościem Waszych radości i trosk. Co dnia Go zapraszajcie, co dnia Go zapraszajcie razem z Maryją pod dach Waszego domu.” Jezu, wzbudź w nas pragnienie przemiany, by tu i teraz rozpoczął się proces naszego uzdrowienia. Oczyść nasze wnętrza i zamieszkaj w naszych domach.
Stacja VIII – Jezus pociesza płaczące niewiasty
Dialog Jezusa z kobietami był przypomnieniem istotnej roli matek w wychowaniu potomstwa. Macierzyństwo może być źródłem wielkiej radości, ale może także stać się źródłem cierpień, a niekiedy wielkich zawodów. Wówczas miłość staje się próbą, czasem heroiczną, która wiele kosztuje macierzyńskie serce kobiety. Aby z tej próby wyjść zwycięsko, musimy podjąć troskę o religijne wychowanie dzieci. Zapytajmy więc siebie – czy je wychowujemy? Czy czasem nie oddaliśmy tego wychowania im samym, rówieśnikom, mediom a nawet ulicy? Czy i jak reagujemy, gdy się nie modlą, unikają mszy św., nie szanują kapłanów? Jezus nie potrzebuje naszych łez. On liczy na współpracę, autentyczną wiarę i świadectwo o Nim najpierw w domu, przed bliskimi , a potem przed światem. Jezu, prosimy – otwórz serca wszystkich matek na światło Dobrej Nowiny o zbawieniu. Do tych, których przygniata troska o chleb powszedni, poślij ludzi niosących wsparcie i pomoc finansową.
Stacja IX Pan Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem
Trzeci upadek zdawał się dopełnić kielich goryczy, który został wypity na Golgocie. Ale Jezus nie poddał się. Jeszcze raz wstał siłą niezasłużonej miłości do grzesznika i ekspiacyjnej miłość względem Ojca. Pokazał, że miłość jest silniejsza niż grzech i że ona zwycięży. Człowiek nie może żyć bez miłości.
Jeśli pragniesz, bracie i siostro, zrozumieć samego siebie i spotkać Boga, który jest Miłością to zatrzymaj się na dłużej przed tym trzecim upadkiem Jezusa. Zobacz całą dramaturgię swojego życia i całe bogactwo Kościoła, do którego zostałeś włączony mocą chrztu świętego. Uwierz, że niebo nie jest zarezerwowane dla wybrańców. Ono jest otwarte także dla ciebie. Jezu, upadający po raz trzeci pod krzyżem, wyznajemy za świętym Piotrem:” Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” i prosimy: ulecz nasze grzeszne serca, uczyń je świątynią Ducha Świętego i miejscem swego odpoczynku przed męką.
Stacja X – Pan Jezus z szat obnażony
Obnażony z szat Jezus nie przestał być Bogiem. Mimo wyszydzenia i opuszczenia pozostał Królem. I jest nim do dziś.
My, bez Niego, karłowaciejemy w swoim człowieczeństwie.
Obnażyliśmy przed światem swoją małość i troskę o doczesność, a świat to wykorzystał. W imię fałszywie rozumianej wolności i tolerancji zaczął łamać sumienia, niszczyć rodzinę i naród.
Zamilkliśmy. Ze strachu? Z poczucia słabości czy może w imię tzw. świętego spokoju?
Jezu, wzmocnij nasz patriotyzm i naszą religijność. Pomóż zrozumieć kim jesteśmy, skąd wyszliśmy i dokąd zmierzamy. Spraw, by wielkopostna modlitwa, post i jałmużna zaowocowały w nas gruntowną przemianą serc i umysłów.
Stacja XI – Jezus przybity do krzyża
Często gorszy nas postawa przeciwników Kościoła – tzw. niewierzących czy ateistów. A nie gorszy zachowanie uczniów Chrystusa? Przecież to my Go ponownie krzyżujemy. My dla świętego spokoju godzimy się na relatywizm moralny, nie zabieramy głosu w sprawach aborcji, eutanazji, zapłodnienie invitro i ideologii gender. My jesteśmy głusi na łamanie Dekalogu i chętni zmieniać Kościół, nie siebie. Stańmy w prawdzie przed sobą i zapytajmy samych siebie: komu służymy? Za czym się opowiadamy? Za życiem w prawdzie czy za powolną śmiercią?
Mocna wiara, z której rodzi się nadzieja, cnota tak bardzo dziś potrzebna, uwalnia człowieka od lęku i daje mu siłę duchową do przetrwania wszystkich burz życiowych. Jezu, ulecz nasz lęk i niepewność. Pomóż zrobić pierwszy krok ku wieczności, bo życie w oddaleniu od Ciebie jest naszą przegraną.
Stacja XII – Jezus umiera na krzyżu
„Wykonało się”. Ojciec przyjął Ofiarę Syna. Syn zapłacił miłością za nienawiść. Umarł za każdego z nas. Uszanujmy tę chwilę. Zastygnijmy w milczeniu. Adorujmy Ukrzyżowanego myślą i spojrzeniem. Pozwólmy, by złamał nasz egoizm, udzielił łaski przebaczenia i pojednania – z Bogiem, z braćmi i samymi sobą. Jezu, przyjmij tę modlitwę spojrzeń i gestów. Uczyń ją doskonałą i miłą Tobie. Niech stanie się początkiem odnowienia zerwanych więzi i rozumnej wiary.
Stacja XIII – Jezus zdjęty z krzyża
Wypełniwszy wolę Ojca, spoczął w ramionach Matki. Miała Go znów przy sobie. My też możemy dostąpić takiego zjednoczenia z Jezusem – być blisko, dotykać, pytać, rozmawiać. Chrystus jest jedynym rozmówcą, któremu możecie zaufać, któremu możecie stawiać pytania najistotniejsze, dotyczące wartości i sensu życia: nie tylko życia w zdrowiu i szczęściu, ale także życia pełnego cierpienia, naznaczonego upośledzeniem fizycznym lub trudną sytuacją rodzinną czy społeczną. Pytajcie Go i słuchajcie! Jezu, prosimy, pochyl się nad każdym słowem, gestem i spojrzeniem uczestników tej Drogi Krzyżowej. Utul ból i niepokój, otrzyj łzy, podziel radość. Daj pewność, że każda śmierć to początek drogi, na której można spotkać Ciebie.
Stacja XIV – Jezus złożony do grobu
Jezus pozostał w grobie trzy dni. Potem ukazał się światu jako Zmartwychwstały. Kontemplując ostatni etap ziemskiej wędrówki Mistrza z Nazaretu zapytajmy samych siebie – czy wśród ciemności grobu dostrzegamy światło nadziei? Czy wierzymy w zmartwychwstanie? Na jakim etapie wiary zatrzymaliśmy się w życiu? Na poziomie dziecka, młodzieńca czy dorosłego? Wiara świadka Chrystusa musi być dojrzała, pewna, odpowiedzialna i rozumna. Podkreślał to św. Jan Paweł II mówiąc, że „Wiara i rozum to dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy” , „Wierzyć – dodawał – znaczy widzieć rzeczy, tak jak widzi je Bóg, mieć udział w Bożej wizji świata i człowieka.” Jezu, Odkupicielu świata, ucz nas rozumnej i niezachwianej wiary. Wspieraj w budowaniu Bożej wizji świata i w zasługiwaniu na niebo.
Na zakończenie
„Tak mnie skrusz, tak mnie złam, Tak mnie wypal,
JezuByś został tylko Ty. Byś został tylko Ty. Jedynie Ty”
Bądź uwielbiony, Panie, za przelaną Krew i umęczone Ciało.
Bądź uwielbiony za dar Krzyża, wspólnej modlitwy. Pomóż nam zanieść iskrę Miłosierdzia do naszych braci i wyznać przed nimi, że „Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego”. Amen
DROGA KRZYŻOWA – MIŁOSIERNE SERCE
Wstęp
Panie Jezu, Panie Jezu, patrzysz na nas z obrazu i opromieniasz łaskami. Czerwonobiałe promienie wypływają z Twego Serca, otulają nas ciepło i bezpiecznie. W nich zatracamy się zupełnie dla Ciebie. Jest tylko miłość, głęboka i nieogarniona, taka czuła, opiekuńcza i troskliwa. To miłość bliskiej osoby, na której zawsze możemy polegać, która nas wesprze, pomoże w trudnej chwili i nigdy nie zostawi. Przynosimy Ci dzisiaj, Panie Jezu, nasze serca, byś wypełnił je miłością, byś nauczył nas pochylać się nad każdą istotą, pomagać i kochać miłosiernie, jak Ty.
Stacja I – Pan Jezus na śmierć skazany
Mieć miłosierne serce to znaczy kochać szczerze.
Najdroższy Panie Jezu, Twoje Serce, w tłumie, pośród innych serc, pokornie przyjmuje wyrok. Nie ma w Nim walki i nie ma buntu. Wiesz, co za chwilę nastąpi. Szukasz mnie wzrokiem, patrzysz cierpliwie, łagodnie, nie unosisz się gniewem.
A my tak często nie potrafimy przyznać się do winy, oskarżamy innych, kłamiemy, kombinujemy, jak uniknąć kary. Panie Jezu, naucz nasze serca szczerości.
Stacja II – Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Mieć miłosierne serce to znaczy kochać wyrozumiale.
Najdroższy Panie Jezu, Twoje Serce cierpliwie znosi obelgi,
wyzwiska i szyderstwa rzucane przez zgromadzonych. Oni nie rozumieją Twojego poświęcenia. A my tak często na złość innych odpowiadamy agresją, wyśmiewamy się z bliźnich, krzywdzimy swoich bliskich złym słowem, tylko dlatego, że mają inne zdanie.
Panie Jezu, naucz nasze serca wyrozumiałości.
Stacja III – Pan Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy
Mieć miłosierne serce to znaczy umieć przebaczać.
Najdroższy Panie Jezu, Twoje Serce kocha każdego z nas tak mocno. Nawet gdy upadamy pod ciężarem grzechu, czujemy ciepło Twojej miłości. Mimo bólu i cierpienia ciągle wybaczasz. A my tak często nie potrafimy pierwsi wyciągnąć ręki na zgodę, chowamy w swoim sercu urazę, nie chcemy pogodzić się z sąsiadem, który dąży do zgody. Głupio upieramy się i tkwimy przy swojej racji. Panie Jezu, naucz nasze serca przebaczać.
Stacja IV – Pan Jezus spotyka swoją Matkę
Mieć miłosierne serce to znaczy kochać troskliwie i czule.
Najdroższy Panie Jezu, Twoja Matka Maryja idzie obok Ciebie. Jej droga jest także drogą miłości i poświęcenia. W pełni oddała się Bogu, wydała na świat Ciebie. Swoją troskliwością i opiekuńczością przybliża każdego z nas do Twojego Serca. A my tak często zapominamy o najbliższych. Nie dbamy o nich. Nie pomagamy małżonkowi, rodzicom, jesteśmy wygodni, przecież i tak sami sobie poradzą. Tak rzadko mówimy im, że ich kochamy. Panie Jezu, naucz nasze serca troskliwości i czułości.
Stacja V – Pan Jezus przyjmuje pomoc Szymona
Mieć miłosierne serce to znaczy kochać z wiarą i siłą.
Najdroższy Panie Jezu, w Twoim sercu jest miejsce dla każdego.
Nikt nie jest Ci obojętny. Nawet Szymon, przymuszony do pomocy, poddaje się czułości Twojego spojrzenia. Nie musisz nic mówić, by Ci uwierzył i poszedł za Tobą. A my tak często idziemy zupełnie inną drogą niż Ty, na niej nie ma Twoich przykazań.
Panie Jezu, napełnij nasze serca wiarą i siłą.
Stacja VI – Pan Jezus przyjmuje pomoc Weroniki
Mieć miłosierne serce to znaczy kochać odważnie.
Najdroższy Panie Jezu, Weronika podbiega do Ciebie i ociera Twoją umęczoną twarz z potu i kurzu. Tylko ona jedna, przeciwko niej – cały tłum. A my tak często nie mam odwagi, by stanąć w obronie słabszego. Chowamy głowę w piasek, udajemy, że nie widzimy cierpiącego, uciekamy przed odpowiedzialnością.
Panie Jezu, napełnij nasze serca odwagą.
Stacja VII – Pan Jezus upada po raz drugi
Mieć miłosierne serce to znaczy kochać bezinteresownie.
Najdroższy Panie Jezu, kolejny upadek osłabia Twe ciało. Wokół nie ma chętnych rąk do pomocy. Słychać nerwowy śmiech, ludzie patrzą ironicznie. Nam także zdarza się beztrosko mijać potrzebujących, a przecież wystarczy przyjacielski gest, miłe słowo, by napełnić czyjeś serce otuchą.
Panie Jezu, naucz nasze serca bezinteresowności.
Stacja VIII – Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty
Mieć miłosierne serce to znaczy kochać z ufnością.
Najdroższy Panie Jezu, te kobiety tak głośno szlochają. Idą za Tobą jęcząc, głośno zawodząc. Ich wnętrza są puste i jałowe niczym dzwony bez serca. Nie wierzą w sens Twojej drogi. My także czasami, jak one, zapominamy o tym, co najważniejsze, o codziennej modlitwie i rozmowie z Tobą, która tak umacnia.
Panie Jezu, napełnij nasze serca ufnością.
Stacja IX – Pan Jezus po raz trzeci upada
Mieć miłosierne serce to znaczy kochać wytrwale.
Najdroższy Panie Jezu, ponownie upadasz pod ciężarem krzyża. My także upadamy, gdy grzeszymy. Wtedy jesteśmy daleko od Ciebie, od Twojego opiekuńczego, kochającego Serca. Błądzimy i chodzimy po omacku, żadna z dróg nie prowadzi nas do Ciebie. Wtedy czujemy, że jesteśmy słabi i bezbronni, póki znowu nie ogrzejemy się w Twoim blasku. Od Ciebie uczymy się wytrwałości.
Panie Jezu, napełnij nasze serca wytrwałością, by podnosić się z upadku.
Stacja X – Pan Jezus zostaje z szat obnażony
Mieć miłosierne serce to znaczy kochać ze współczuciem.
Najdroższy Panie Jezu, stoisz obnażony przed tłumem. Ludzie
śmieją się, szydzą, żartują. Niektórzy patrzą obojętnie, machają ręką i wracają do swoich obowiązków. Nic, zupełnie nic ich nie obchodzisz. My także czasami mijamy obok siebie ludzi chorych, potrzebujących, starszych, nie zwracając uwagi na ich cierpienie.
Panie Jezu, naucz nasze serca współczucia.
Stacja XI – Pan Jezus zostaje przybity do krzyża
Mieć miłosierne serce to znaczy kochać pokornie.
Najdroższy Panie Jezu, kochającym sercem spoglądasz na ludzi zebranych wokół krzyża. Jest w Tobie tyle spokoju. Nie unosisz się pychą, nie prosisz o wdzięczność. Nam zdarza się przechwalać osiągnięciami w pracy, wywyższać się nad bliźnimi, nosić głowę wysoko podniesioną do góry i śmiać się głośno z osób, które są słabsze, mniej zaradne, uboższe ode mnie.
Panie Jezu, naucz nasze serce pokory.
Stacja XII – Pan Jezus umiera na krzyżu
Mieć miłosierne serce to znaczy kochać ofiarnie.
Najdroższy Panie Jezu, wypisałeś każdego z nas na swoich dłoniach, wyryłeś raną na Twoim boku. Bolała Cię miłość do nas, dlatego jesteśmy jej tak pewni. Swoje uczucie do nas poświadczyłeś śmiercią. Tak postępuje ktoś, kto prawdziwie kocha. A my czasami nie jesteśmy w stanie zrezygnować z najprostszych przyjemności, spełniamy swoje zachcianki, wciąż więcej chcemy, nie zważając na innych.
Panie Jezu, naucz nasze serca ofiarności.
Stacja XIII – Ciało Pana Jezusa zostaje oddane Maryi
Mieć miłosierne serce to znaczy kochać z oddaniem.
Najdroższy Panie Jezu, Twoja Matka Maryja jest przy Tobie aż do śmierci, pod krzyżem troskliwie zajmuje się Twoim martwym ciałem. A my czasami, gdy już nam się nie chce, nie wypełniamy swoich obowiązków. Nie przykładamy się do zadań domowych, pracujemy niedbale, byle jak. Nie dbamy o członków naszych rodzin, którzy są już słabi i schorowani.
Panie Jezu, naucz nasze serca oddania.
Stacja XIV – Ciało Pana Jezusa zostaje złożone w grobie
Mieć miłosierne serce to znaczy kochać cicho.
Najdroższy Panie Jezu, Ty oddałeś całe swoje życie każdemu z nas, naszym rodzinom, najbliższym, idąc na śmierć nie myślałeś o sobie. Zrezygnowałeś z ziemskiego życia dla każdego z nas. Teraz kochasz cicho, nic nie mówiąc. W ciszy wyczuwamy Twoją bliskość. A my czasami zapominamy o tym, że miłość to codzienne obowiązki, które wytrwale wypełniamy, nie narzekając.
Panie Jezu, naucz me serce kochać cicho.
Zakończenie
Najdroższy Jezu, patrzysz na każdego z nas z miłością. Akceptujesz nas takimi, jakimi jesteśmy, ciągle nam przebaczasz i ciągle błogosławisz. Odsłaniasz dla nas Swe Miłosierne Serce, zapraszasz w sam środek miłości szczerej, wytrwałej, wyrozumiałej, ofiarnej, pełnej, byśmy mogli jej doznawać i abyśmy mogli się jej od Ciebie uczyć. Dla Ciebie pragniemy świadczyć innym nasze małe, codzienne, zupełnie zwyczajne czyny miłosierdzia. Podziękowaniem będzie uśmiech bliskiej osoby i takie przyjemne ciepło w sercu. Miłosierny Jezu, pomóż nam otworzyć nasze serca na bliskich, na naszych rodziców, małżonków, dzieci, na naszych sąsiadów, współpracowników, na znajomych i na zupełnie obcych ludzi.
Jezu ufamy Tobie.
Droga krzyżowa
Wstęp
Cała droga krzyżowa jest naszym patrzeniem na krzyż. Patrzymy na Ciebie, ileś przeszedł dla każdego z nas. Ale droga krzyżowa jest też drogą wiary. Wiary Bogu. Jest drogą zaufania – bo trzeba zaufać Panu, aby podjąć trud wędrowania, trzeba zaufać, aby wiedzieć, że wszystko co się zdarza w naszym życiu jest od Ciebie. Już na początku tej drogi krzyża, można usłyszeć dźwięk gwoździ, wbijanych w Twoje Święte Ciało. Słychać Twój krzyk. Do dziś brzmią w moich uszach słowa wypowiedziane przez Ciebie z krzyża – „wykonało się”. Jezu, pomóż nam przetrwać wszystkie trudy naszego życia, daj nam przyjmować co dzień wolę Ojca.
Stacja I Pan Jezus na śmierć skazany
Piłat wykonuje gest obmycia rąk, wszystko staje się jasne. Jezu, już przy pierwszej stacji słyszę Twoje słowo wypowiedziane na krzyżu – „Pragnę”. Z tym słowem wchodzisz na drogę krzyża – mówiąc „pragnę” wyrażasz chęć pełnienia woli Ojca. Pragnę robić to, czego Ty chcesz, Ojcze, ode mnie. Ty Ojcze wiesz, co dla mnie jest najlepsze. Jezu, Twoja postawa posłuszeństwa wobec Ojca przyniosła zwycięstwo, ucz nas spełniać wolę Ojca. Ucz nas pragnąć Boga w naszym życiu. Niech moja wola stanie się Twoją. Jest jednak pytanie – jak rozpoznać wolę Ojca? Patrzę na Ciebie, Jezu: modlisz się; zawsze gdy Bóg działa w Twoim życiu, modlisz się – nawet w godzinę śmierci, kiedy zdaje się, że Ojciec kryje się przed Tobą, modlisz się – Boże mój, Boże mój. Pragnę, Panie, pełnić Twoją wolę – naucz mnie modlić się, bo tylko wtedy będę mógł być prawdziwie Twój.
Stacja II Pan Jezus bierze krzyż na swe ramiona
„Wykonało się” – Wyrok zapadł, rozpoczęła się droga krzyża. Wykonało się – podjąłeś zadanie, które dał Ci Ojciec. Przyjmujesz – to jest wiara – przyjąć cierpienie ze względu na Boga. Jezu, po co moje wczesne wstawanie rano i przesiadywanie do późna w nocy, jeśli nie ma Boga; Po co mój czas na kolanach i moje słowa, jeśli Boga nie ma. Ty najlepiej pokazujesz: Bóg jest – i wszystko co w moim życiu robię powinienem czynić ze względu na Boga. Ty, Panie, ze względu na Ojca i posłuszeństwo odkupiłeś człowieka.
Stacja III Pierwszy upadek
Przebacz im Panie, bo nie wiedzą co czynią. Jezu, upadasz pod ciężarem belki. Nikt nie chce pomóc, zostajesz sam. Czuję Twoją samotność, nie masz z kim podzielić bólu. Jezu, przebaczasz najgorsze obelgi. Przebaczasz oprawcom każdą ranę. A przecież jesteś cały poraniony. Na Twoim ciele nie ma miejsca, które nie byłoby raną. Dusza przeniknięta bólem samotności. Panie, ucz mnie przebaczać, jak Ty. Ucz mnie przebaczać to, co najgorsze. Jeśli ktoś zadaje mi ból – Ty milczysz – a ja oddaję. Kiedy ktoś skrzywdził mnie słowem – Ty milczysz – a ja oddaję. Nie zatrzymamy zła inaczej, jak tylko kiedy złem na zło nie odpowiemy.
Stacja IV Spotkanie Matki
Oto syn Twój. Matka słyszy z Twoich ust testament – oto syn Twój. Maryjo – masz specjalne zadanie: wychowywać. Zajmować się synem powierzonym Ci przez Jezusa. Masz go chować, ukrywać przed złem, pokazywać co dobre. Ja jestem synem, który został ofiarowany Matce. Jezu, pozwalaj mi dać się kształtować. Dać się wychowywać przez Matkę. Całe nasze życie jest rzeźbą – to ja jestem klockiem drewna, z którego ma powstać piękny kształt – ale aby klocek nabrał kształtu, trzeba ostrym dłutem i młotkiem po kawałku usuwać niepotrzebne elementy. Kształtowanie bryły może boleć. Ale efekt jest piękny. Oto syn Twój. Jezu, przy tej stacji uczymy się od Ciebie posłuszeństwa Matce – posłuszeństwa, które kształtuje mnie.
Stacja V Szymon pomaga nieść krzyż
Jeszcze dziś będziesz ze Mną w raju. Szymon jest przymuszony, nie chce spełniać tego, co każą mu żołnierze. Okazuje się jednak, że nie ma odwrotu. Każdy krok Szymona, krok który stawiał idąc na Górę, był krokiem nawrócenia. Jezu, Twoja krew spływała po Szymonie, a on się nawracał. Wolą Ojca było wasze spotkanie. Spotkałeś Chrystusa, bo Go potrzebujesz – dzięki Niemu zmieniałeś myślenie o życiu. Jezu, żadne spotkanie w moim życiu nie jest bezsensowne i niepotrzebne. Wszyscy których stawiasz na mojej drodze służą mojemu nawróceniu. Daj mi, Panie, łaskę co dzień spotykać Ciebie. Spotykać Ciebie w drugim człowieku, ale i w Słowie, i w modlitwie, i na adoracji.
Stacja VI Weronika ociera twarz Jezusowi
Znowu słychać „Pragnę”. Pragnę być dla ciebie, człowieku. Weronika chciała ulżyć Ci w cierpieniu, ocierając twarz całą zalaną potem zmieszanym z krwią, a to Ty, Panie, dałeś jej dar. Weronika dostała doświadczenie. Mogła Cię spotkać twarzą w twarz. Odeszła, aby dać świadectwo. Jezu, na drodze wiary i spotkania z Tobą pomagaj mi dawać świadectwo. Czasami nie umiem mówić, nie umiem zmieniać świata pomimo tego, że Ciebie spotykam. Każdy kto spotkał Chrystusa może powiedzieć: już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. A żyjąc Bogiem trzeba mi powiedzieć: nie jestem z tego świata – mogę być niezrozumiały – bo nie jestem z tego świata. Dawanie świadectwa nie jest proste – ale kto prawdziwie spotkał Ciebie, Chryste, ten nie idzie tam gdzie jest łatwiej, ale tam gdzie widzi Ciebie.
Stacja VII Drugi upadek
„Elloi”. Kto umie powiedzieć: Boże, w chwili upadku; kto umie powiedzieć: Ojcze, kiedy jest w ciemności i zupełnie nie odczuwa obecności Boga. Twoje, Jezu, „Elloi” wyraża wszystko. Boże mój, Tyś dał, a ja chcę pełnić Twoją wolę do końca. Jezu, ucz nas przyjmować wolę Boga i nawet w największych ciemnościach naszego życia, w trudach i beznadziei wołać: Boże mój!
Stacja VIII Jezus pociesza płaczące niewiasty
„Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Jezu, Ty nawet obok płaczek nie przechodzisz obojętnie. Każdy Twój krok na tej drodze krzyża jest dzieleniem się z drugim człowiekiem. Idziesz i wciąż dajesz. Żaden spotkany przez Ciebie człowiek nie odchodzi pusty. Umiesz brać od innych, jak pokazałeś to w spotkaniu z Szymonem czy z Matką i umiesz dawać prawdziwie. Jezu, ucz mnie dawać całego siebie, ucz mnie na mojej drodze wiary kochać prawdziwie. Ale też naucz mnie przyjmować dary – te dary będą dla mnie nauką miłości i ocaleniem.
Stacja IX Trzeci upadek
„Czemuś mnie opuścił”. Jezu, wołasz do Ojca, który się ukrywa: gdzie jesteś? Czemu Cię nie odczuwam. Może pojawia się lęk, na pewno doświadczenie ogromnej samotności. Jezu, Ty wiesz, upadki mają sens – pokazują prawdę o człowieku, pokazują słabość. Ty upadłeś, bo popchnięto Cię, bito i krępowano więzami. Upadłeś pod grzechami i powstałeś jako Bóg zwyciężający grzech, jako Bóg podnoszący każdego z nas ze słabości. Jezu, Twoje powstanie uczy mnie powstawać. Pokazujesz mi jak nie szemrać, gdy moje upadki są spowodowane tym, że inny mnie popchnie, podłoży nogę. Uczysz przebaczać, uczysz powstawać. Ale najważniejsze, czego uczysz, to że bez Boga się nie podniosę. Uczysz, że bez Ciebie moje powstanie z upadku będzie niemożliwe.
Stacja X Jezus z szat obnażony
„Nie wiedzą co czynią”. Jezu, odarto Cię z szat, stoisz nagi przed moimi oczami. Nagi, znaczy będący w świetle, całkowicie przejrzysty, niemający nic do ukrycia. Pokazałeś mi wszystko o sobie. Jezu, ja często się nie zgadzam aby mnie rozbierano, aby odkrywano moje ciemne strony. Nie chcę być do końca prawdziwy, bo boję się, że będę nieprzyjęty. Dostosowuję się do towarzystwa, w którym jestem, aby mnie akceptowano. Umiem nawet zaprzeczyć samemu sobie, aby znaleźć przyjaciół. Chcę się pokazać w dobrym świetle. Jezu, ucz mnie być prawdziwym zawsze. To jest droga wiary. Ogołacać się i mówić prawdę o sobie.
Stacja XI Przybicie do krzyża
Panie, nie poczytuj im tego za winę. Wypowiadałeś te słowa wielokrotnie. Ojcze, przebacz im, Ojcze przebacz im. Przebacz wszystkie obelgi i urągania. Przecież wyrok już zapadł przy pierwszej stacji, jaki więc cel mieli ludzie idący za Tobą drogą krzyżową, którzy się śmiali, szydzili, pluli na Ciebie i ośmieszali Cię. Przecież ich zachowanie nie ma sensu. A może wyznają zasadę: kopnij leżącego, nim wstanie. Ile nienawiści. Ile gestów niemających celu innego, jak tylko upodlić człowieka i sprowokować go, aby był taki, jak świat chce. Świat wymyślił sobie obraz Boga, w którego ramach Ty się nie mieściłeś. Panie, chroń mnie przed projektowaniem sobie obrazu Boga, chroń mnie przed projektowaniem sobie obrazu drugiego człowieka, spraw, bym ludzi nie wsadzał w ramki i Ciebie bym nie zamknął w ramach moich wyobrażeń. Pozwól mi także przebaczać na mojej drodze wiary tym, którzy mnie wsadzili w ramki, osądzili, ubiczowali, a teraz się śmieją.
Stacja XII Śmierć na krzyżu
„Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił”. Opuścił Cię. Nie, te słowa nie są zarzutem w stronę Boga, że pozostawił swojego Syna. Bóg nigdy nie opuszcza człowieka. I Ty, Jezu, wiesz, że pomimo iż nie czujesz obecności Ojca, On jest przy Tobie; inaczej nie mówiłbyś: Boże mój. Bóg jest, ale ukrył swoje oblicze przed grzechem. Ojciec jedynie znika z oczu, ale nigdy nie odchodzi. Jezu, Ty wiesz, że Ojciec jest przy Tobie. Ucz mnie Jezu takiej wiary – że Bóg mnie nie opuszcza – a gdy nie mogę Go dostrzec w moim życiu, to dlatego, abym odczuł kim dla mnie jest.
Stacja XIII Zdjęcie z krzyża
„Wykonało się”. Wszystko się stało, aby się wypełniły Pisma. Wykonana została cała wola Ojca. Na krzyżu dokonało się nasze odkupienie, to dzieło raz dokonane trwa na zawsze. Czego chcesz od nas Panie za Twe hojne dary. Czego za dobrodziejstwa, których nie znasz miary. Wszędy pełno Ciebie. Jezu, stań na mojej drodze, spraw, byśmy się spotkali.
Stacja XIV Złożenie do grobu
„Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Wszystko co mam oddaję Tobie, Panie. Jezu, całkowicie oddałeś swe życie w ręce Ojca. A idąc drogą posłuszeństwa i spełniania woli Ojca, oddałeś całego siebie człowiekowi. Oddałeś całego siebie mnie. Jezu, ucz mnie takiego oddania się w ręce Boże. Abym całe moje życie poświęcił Ojcu, a tym samym cały oddawał się dla drugiego człowieka w miłości. Ta droga wiary jest drogą miłości. Idąc do Boga nie można przejść obojętnie obok drugiego człowieka. Jakże możesz kochać Boga, którego nie widzisz, kiedy nie kochasz człowieka, którego widzisz.
Zakończenie
Siedem słów z krzyża pokazuje nam, co znaczy wypełniać wolę Ojca, jak iść drogą posłuszeństwa, prawdziwej pokory. Jezu, pokazujesz nam, kim jest dla Ciebie człowiek i kim winien być dla nas. Nie sądzisz, nie potępiasz, nie szufladkujesz, ale przebaczasz całe zło. Miłość to prawdziwe zwycięstwo. Miłość zwyciężyła na krzyżu. Tylko miłość każdego z nas do Boga i drugiego człowieka może być w stanie przecierpieć krzyż.