
Codzienność na misjach w Kamerunie u siostry Rozalii
Na zdjęciach pokazana jest nasza codzienna praca i rzeczywistość misyjna. Staramy się wnieść w życie tutejszych mieszkańców, a szczególnie dzieci, choć trochę Bożej radości.
Ten chłopak ze zdjęć ma na imię Aimé. Pół roku nie chodził do szkoły, bo nie miał mu kto opłacić mu nauki. Był wykorzystywany przez wujka do ciężkiej pracy. Kiedy zaproponowałam mu pomoc i otrzymał cale wyposażenie do szkoły zmienił mu się nawet wyraz twarzy. Jest radosny, włącza się w spotkania z młodzieżą i oczywiście z radością chodzi do szkoły technicznej ucząc się zawodu mechanika. Podobnie jak i Junior.
To dzięki Wam drodzy Darczyńcy, radość powraca na twarzy nie jednego dziecka i młodzieńca za co z serca DZIĘKUJEMY.

Dzieci z ubogich regionów świata potrafią cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy. To piękne, że potraficie im pomagać…
Mała Rozalia Oleniacz
Na zdjęciach jest z mamą i ze mną, zaraz jak się urodziła, czyli w sierpniu minionego roku, jak przyjechałam do Kamerunu. Dyrektor, który pracował w naszej szkole katolickiej zapytał mnie, czy się zgadzam, aby mógł nazwać swoją córeczkę moim imieniem i nazwiskiem. Później dowiedziałam się, że jest to w ich kulturze znak, że bardzo poważają daną osobę i że ona dużo dla nich znaczy .

